Nowości Kosmetyczne - Pielęgnacja

Witajcie!
Dzisiaj czas na pokazanie Wam kilku nowości kosmetycznych, które ostatnio wpadły w moje ręce. Do zakupów, staram się podchodzić racjonalnie i z głową. Jednam początek roku to czas, kiedy przybywa mi troszkę nowości kosmetycznych, a to wszystko za sprawą wyprzedaży poświątecznych. Wiadomo, wtedy można trafić na świetne promocje i oferty, a co za tym idzie, zaoszczędzić troszkę pieniędzy. W tym roku także kilka zakupów tego typu poczyniłam, więc jeśli jesteście ciekawie co tym razem wpadło w moje ręce, to zapraszam do zerknięcia poniżej.


Po kosmetyki marki Nautrogena rzadko sięgam. Tak naprawdę to nawet nie wiem, czy kiedykolwiek miałam okazję iż używać. O tej serii z różowym grejpfrutem słyszałam wiele pochlebnych opinii, tak więc postanowiłam się skusić na kilka produktów. Zdecydowałam się na żel do mycia twarzy, scrub oraz krem. Wszystkie produkty pięknie pachną grejpfrutem, co nie tylko świetnie działa na zmysły, ale także delikatnie pobudza nas do działania. Żel do mycia twarzy ma za zadanie odświeżać, głęboko oczyszczać twarz, eliminować zaskórniki i niedoskonałości. Dodatkowo produkt posiada pompkę co dla mnie ma duże znaczenie, gdyż znacznie ułatwia korzystanie z niego.
Cena: £4.99


Krem ma lekką formułę tzw. oil-free, która ma zapewniać skórze nawilżenie, bez zapychania jej porów. Ma zapobiegać również niedoskonałościom, co mnie bardzo cieszy, gdyż moja cera ostatnio przechodzi trochę cięższy okres. Myślę, że ma to z wiązek z pogodą, a także sztucznym ogrzewaniem w mieszkaniu.  Tak więc liczę, że ten krem znacznie poprawi stan mojej cery.
Cena: £4.49


Bardzo lubię scruby do twarzy czy też do ciała. Uważam, że systematyczne ścieranie martwego naskórka jest bardzo ważne. Ten scrub, jak i dwa poprzednie kosmetyki z tej serii, również pięknie pachnie grejpfrutem. Nadaje się do codziennego stosowania, a także walczy z niedoskonałościami i pozostawia naszą cerę odświeżoną i czystą. 
Cena: £4.49


Peelingi do ust zawsze mi się przydają w zimie. Mimo iż nie mam wielkich problemów z  ustami, to niestety czasem zdarza mi się mieć suche skórki, czy też delikatne przesuszenie w tym miejscu. A wiadomo, że żadna pomadka nie trzyma się, czy też nie wygląda dobrze, na takich ustach. Peeling, na który się zdecydowałam, to peeling cukrowy marki Bielenda,  który ma nie tylko złuszczać, ale także sprawić, że nasze usta odzyskają miękkość a także nawilżenie. Produkt zawiera naturalne oleje oraz witaminę E.
Cena: 16 zł.


Serum do twarzy to produkt po który codziennie sięgam. Dlatego że jest to kosmetyk, który może w krótkim czasie znacznie poprawić kondycję naszej cery. Tym razem zdecydowałam się na serum z firmy Sarah Chapman. Powiem Wam, że jest to moja pierwsza styczność z tą firma. Serum zawiera botaniczne rozjaśniacze, przeciwutleniacze i witaminę  C. Kosmetyk nie tylko odwraca uszkodzenia, ale także chroni skórę przed przyszłymi szkodami spowodowanymi promieniami UV, czy też zanieczyszczeniami środowiska. Przywraca także młodzieńczy wygląd, a także rozjaśnia matową cerę, nadając jej równomierny koloryt. Świetnie sprawdza się w redukcji przebarwień, blizn potrądzikowych czy też przebarwień słonecznych.
Cena: £64


Ten krem do twarzy, Celestial Black Diamond marki 111Skin, to produkt z bardzo wysokiej półki. Jego skoncentrowana formuła zawiera cząsteczki czarnego diamentu pochodzące z księżyca, które pomagają składnikom aktywnym wniknąć w skórę, zapewniając bardziej intensywne rezultaty. Ponoć ten krem był testowany przez astronautów, podczas podróżny w przestrzeń  kosmiczną. Produkt  ma rozjaśniać naszą cerę i dawać jej świetlisty wygląd, a także spowalniać  procesy pojawiania się plam starczych i efektów pigmentacji. Powiem wam, że cena tego kosmetyku jest zabójcza, bo 50 ml tego kremu kosztuje  £599. Ja aż tak nie zaszalałam, gdyż moja pojemność to tylko 15ml. Mam jednak nadzieje, że i tak zobaczę jakieś efekty. W końcu od kremu za tyle pieniędzy oczekuje się naprawdę wiele.


Uwielbiam maski w płacie, mimo iż do najtańszych one nie należą. Już kiedyś miałam maskę do twarzy z tej firmy i bardzo dobrze się ona u mnie sprawdziła. Tym razem zdecydowałam się na maskę, która pierwotnie stosowana była przez lekarzy do leczenia oparzeń i ran. Produkt zawiera silne przeciwutleniacze które pielęgnują oraz nawilżają naszą cerę, natomiast ekstrakt z korzenia lukrecji rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Maska ma także zapewnić naszej skórze lepsze ujędrnienie oraz stymulować w niej produkcję kolagenu.
Cena: £20


****

I tak przedstawiają się moje zakupy kosmetyczne. Nie są to oczywiście wszystkie kosmetyki jakie w ostatnim czasie pojawiły się u mnie na mojej toaletce. Myślę, że niebawem  pojawi się kolejny post z tej serii. Tak więc zaciekawionych tym tematem zapraszam do zaglądania tutaj.
A jak tam u Was? Poszaleliście na poświątecznych wyprzedażach, czy też raczej nie? Dajcie znać.

Pozdrawiam
:)

Komentarze

  1. Oh jak ja dawno Neutrogeny nie miałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może się niebawem skusisz na coś z Neutrogeny :)

      Usuń
  2. Ja za bardzo nie poszalałam. Ale ciekawe produkty nabyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków ;) teraz stawiam na naturalne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te naturalne, niestety nie zawsze się sprawdzają :)

      Usuń
  4. Nie stosowalam zadnego z tych produktów ale od jakiegoś czasu już kusi mnie ten peeling do ust:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ten peeling do ust jest naprawdę fajny i ma bardzo przystępną cenę. Polecam!

      Usuń
  5. Neutrogena jest tak znaną marką, a nie przypominam sobie, żebym miała jakiś produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie być może kiedyś się na nią skusisz, gdyż jej produkty są naprawdę fajne i godne polecenia :)

      Usuń
  6. i wszystko z tego zestawienia jest dla mnie nowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam do przetestowania, któregoś z powyższych produktów :)

      Usuń
  7. Ja nie byłam na wyprzedarzach, ale zawsze coś się znajdzie ciekawego w promocji nawet teraz ;).
    Trzy pierwsze produkty, świetna cena, a ten krem za przeszło 500 zł, hmm no musi robić cuda. Też wybieram mniejsze pojemności kremów by przetestować - ostatnio pokusilam sie na kremy oriflain i testuje :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi drogimi kosmetykami to jest tak, że czasem wysoka cena nie gwarantuje nam super rezultatów. Krem 111Skin testuje, i póki co nie widzę jakiś u mnie jakiś spektakularnych efektów na skórze niestety :(

      Usuń
  8. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. Sama podobnie jak ty nigdy nie sięgałam po kosmetyki Neutrogene ale przy okazji będąc na urlopie w łazience mojej mamy znalazłam bardzo fajny żel peelingujący tej marki i tak sobie myślę, że chyba przyjrze się bliżej ich produktom;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci produkty Neutrogeny, naprawdę są godne polecenia :)

      Usuń
  9. Nie znam żadnego z kosmetyków. Ja zakupy kosmetyczne robię na bieżąco, gdy już mi się kończą to zamawiam następne, żeby mi nie zalegały w łazience :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chciała, niestety zdarza mi się kupować kosmetyki pod wpływem impulsu. Potem efekt jest taki, że mam kilka sztuk zapasowych kosmetyków. Staram się jednak z tym walczyć, i mam nadzieję, że niebawem dojdę do takiego samego stanu jak ty.

      Usuń
  10. przyznam szczerze że nie znam żadnego z w/w :)

    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję poznać któreś z tych kosmetyków ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowości Kosmetyczne No7

Czerwcowy Glosssybox - Edycja UK

Ulubieńcy Książkowi