sobota, 29 października 2016

Royal Mail

Witajcie!
Pamiętam jak po przyjeździe do Londynu, nie mogłam się doczekać, kiedy to przejadę się czerwonym piętrusem. Nie da się ukryć, że czerwone autobusy są wizytówką tego miasta, a turyści bardzo często fotografują się na ich tle. Zaraz za nimi plasują się czerwone budki telefoniczne, a także czerwone skrzynki na listy. I dzisiejszy  post będzie poświęcony właśnie im, gdyż  w tym roku królewska poczta obchodzi 500-tą rocznicę powstania. Jeśli jesteście ciekawi jakie to tajemnice i ciekawostki skrywa Royal Mail to zapraszam Was na dzisiejszy post.



  • W XVII wieku Królewska Poczta zatrudniała tylko 45, obecnie natomiast jest jednym z największych  brytyjskich pracodawców, gdyż zatrudni ponad 140 000 osób.
  • Pierwsze czerwone skrzynki pocztowe, pojawiły się na ulicach w 1853 roku.
  • Pierwsze brytyjskie skrzynki pocztowe były zielone. Jednak ze względu na skargi niezadowolonych klientów, którzy narzekali, że nie widać ich na tle trawy, zmieniono kolor skrzynek na czerwony.
  •  Rowland Hill, kierownik szkoły z Birmingham, wynalazł pierwszy samoprzylepny znaczek, za co został pasowany na rycerza.
  •  W 1838 wprowadzono system przesyłania pieniędzy za pośrednictwem poczty.
  • Pierwszy samoprzylepny znaczek  wprowadzono w 1840 roku.

  •  W 1870 roku poczta uruchomiła usługę telegrafu.
  •  W 1883 wprowadzono usługę przesyłania paczek.
  •  W 1880 listonosze zaczęli dostarczać pocztę na rowerach. 
  • W 1977 zlikwidowana usługę telegrafu.
  • Jeszcze w 2004 roku listy dostarczana dwa razy dziennie. Obecnie odbywa się to tylko raz dziennie. Natomiast w XVII wieku niektórzy mieszkańcy Londynu odwiedzani byli przez listonosza nawet dwanaście razy dziennie.  
  •  W 2006 wprowadzono możliwość opłacania przesyłek przez Internet, bez konieczności kupowania tradycyjnych znaczków.



A już niebawem wszystkich pocztowców czeka gorący okres, ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Brytyjczycy bardzo dużo wysyłają kartek świątecznych. Tak naprawdę, ten zwyczaj jest już tradycją w tym kraju. Już od kilku tygodni półki w sklepach uginają się od nadmiaru różnorodnych kartek świątecznych. Ja osobiście także co roku wysyłam życzenia do moich bliskich, właśnie w ten sposób. Uważam, że fajnie jest poświęcić chwilkę swojego czasu i napisać coś od siebie, na pięknie wyglądającej kartce świątecznej.

Pozdrawiam
;)


sobota, 22 października 2016

Instagram

Witajcie!
Słyszałam że pogoda w Polsce raczej Was nie rozpieszcza. Na pocieszenie dodam, że w Londynie także jest dość szaro. Temperatura za oknem jest co prawda wyższa, jednak w takie ponure dni i tak nie chce mi się za bardzo wychodzić z domu. Najchętniej zostałabym cały weekend w łóżku z ciepłą herbatką, dobrą książką i kotem u boku ;).

Ponieważ weny do pisania dzisiaj u mnie brak wrzucę Wam parę fotek z Instagrama. 
Mam nadzieję, że taki szybki post przypadnie co niektórym do gustu.


 Weekendowe przyjemności.


 Świetna powieść. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, ale na pewno nie ostatnie.


 Czasami fajnie jest popatrzeć na świat z góry...


 Kwiaty bez okazji guszczą u mnie najczęściej...


Architektura Londynu to coś, co mogłabym podziwiać bez końca.


 Piękny jesienny bukiet.


Big Ben - czyli chyba najbardziej rozpoznawalny znak Wielkiej Brytanii.


 Jesień idzie trzeba zadbać o nawilżenie twarzy.


Korki, korki, korki...
 

Raj dla łasuchów...


Trochę przyjemności dla ciała. 


 Zawartość wrześniowego Glossybox'a.


W Londynie można powiedzieć, że już mamy święta. Zwłaszcza w niektórych sklepach ;).


Grzane wino przy kominku to coś, co wprawia mnie w naprawdę dobry nastrój.
 

 Słodkości nigdy za wiele :)


 The Shard


Jesienny Hyde Park.


 Idealne połączenie na długie jesienne wieczory. Ciepła herbatka i dobra książka.


Mój kochany pupil.

To tyle z mojej strony na dzisiaj.
Udanego weekendu Wam życzę.
:)

niedziela, 16 października 2016

Wrześniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!!
Z wielkim opóźnieniem przychodzę do Was z zawartością wrześniowego Glossybox'a. 
Wiem, że mamy już połowę października i trochę jestem w tyle z postami, mam jednak nadzieję, że mi to wszystko wybaczycie :). Postaram się być bardziej zorganizowaną jeśli chodzi o bloga. Jednak wierzcie mi, czasami doba to dla mnie za mało. Oby jesień była dla mnie bardziej łaskawa pod tym względem...

Czas jednak przejść do dzisiejszego tematu jakim jest zawartość Glossybox'a. 
Jeśli ciekawi Was jakie też dobroci znalazłam w pudełeczku w ostatnim miesiącu, to zapraszam Was do dalszego czytania.



 Cała zawartość prezentuje się tak.


 - Vitamasques - Hydro Face Mask
 Maseczki w płachcie ostatnimi czasy robią niezłą furorę na rynku kosmetycznym.
I mimo iż ich forma stosowania jest szybka i nie trzema ich zmywać, to jakoś nie mogę się do nich przekonać.  Miałam już ich kilka i zawsze jakoś denerwuje mnie nakładanie ich na twarz. 
Ta maseczka, podobno ma zapewnić naszej skórze nawilżenia aż do 120 godzin! Jakoś nie chce mi się wierzyć w takie cuda... No nic przetestujemy i sprawdzimy to genialne, długotrwałe nawilżenie.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £7.99


 - Too Faced - Maskara
O kosmetykach tej marki słyszałam wiele dobrego. Prawie co druga blogerka czy vlogerka zachwyca się ich jakością. Tak wiec bardzo się cieszę, że i ja będę w końcu miała okazję przekonać się, jako to z tą ich jakością jest. Mimo iż kosmetyki tej marki cieszą się wielką popularnością, to z opinie przeczytanych na temat tej maskary wynika, że albo się ją kocha albo nienawidzi. Jak to będzie u mnie czas pokaże. 
Produkt pełnowymiarowy o pojemności 8g kosztuje £19. Ja natomiast otrzymałam maskarę o pojemności 4.8g.


- The Body Shop - Maseczka do twarzy
Maseczki do twarzy to coś co naprawdę lubię i czego sobie nie żałuję. 
Bardzo lubię ich używać i sięgam po nie jak najczęściej. 
Tym bardziej się cieszę, że jednym z produktów jakie znalazłam w pudełeczku, była właśnie maseczka do twarzy mojej ulubionej marki TBS. Moja radość jest tym większa, że od momentu pojawienia się tej serii maseczek na rynku, bardzo chciałam je przetestować. Wszystkie pięć maseczek z tej serii wytwarzanych jest tylko z naturalnych składników, bez użycia parabnów, parafiny, silikonów a także olejów mineralnych.
Mi trafiła się z węglem himalajskim i mimo iż próbka zawiera tylko 5ml produktu, to i tak nie mogę się doczekać kiedy jej użyję. Jest to produkt dodatkowy. Taki mały bonus od Glossybox'a.


- L'Occitane -Immortelle Precious Cleansing Foam
Produkty do zmywania twarzy w postaci pianka bardzo lubię. 
Są łatwe w aplikacji, nic nie ścieka po twarzy, no i samo opakowanie jest bardzo higieniczne w użyciu. 
Ta pianka ma za zadanie nie tylko oczyszczać naszą twarz ale także ją rozjaśniać. 
Produkt zawiera kompleks z eterycznego olejku z immortelle oraz wyciąg z pestek owoców cytrusowych, które pozostawiają skórę rozjaśnioną i pełną blasku. 
Pełnowymiarowy produkt o pojemności 150ml kosztuje £22.
Ja natomiast otrzymałam piankę o pojemności 50ml.


-Revlon - Gel Envy Diamond Top Coat
Moje paznokcie ostatnimi czasy mają słabszy czas. Ciągle się rozdwajają i kruszą.
Tak więc wszystkie kolorowe lakier i odżywki poszły w oddstawkę. Myślę, że mały detoks dobrze im zrobi.
Tak wiec na ten moment, ten produkt mi się nie przyda. Może kiedyś, kiedy moje paznokcie odzyskają swoją dawną kondycję, sięgnę po ten top coat. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości  £7.99


- Rodial - Eyeliner 
Czarna kredka do oczu to coś bez czego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu.  
Tak wiec cieszę się, że to właśnie taki kolor znalazłam w pudełeczku.
Co prawda kredka w tym kolorze jakiś czas temu dołączona była do jednego z angielskich magazynów (pisałam o tym tutaj), jednak ta i tak się u mnie nie zmarnuje. Gdyż już ją przeznaczyłam na prezent. 
Kredka sama w sobie sprawdza się bardzo dobrze. Jest super miękka, dobrze napigmentowna, trzyma się cały dzień, i co najważniejsze, nie rozmazuje się. Jedyna jej mała wada to to, że trzeba ją temperować. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £17.

Tak jak zawsze muszę stwierdzi, szału nie ma, jednak nie jest też źle.
Na pewno cieszę się z maseczek a także z pianki do mycia twarzy.
Maskarę z miłą chęcią przetestuję, eyeliner komuś sprezentuję  a top coat póki co będzie misiał poczekać.

A Wy jakie macie odczucia co do zawartości??
Dajcie znać!

Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia.
:)

sobota, 17 września 2016

Instagram

Witajcie!
Troszkę mnie tutaj nie było. A to wszystko przez nadmiar pracy. Tak to już jest, że jak człowiek wpadnie w codzienny kierat to zaczyna mu brakować czasu na rzeczy prozaiczne. Miejmy jednak nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy, i znowu będę miała czas aby częściej tutaj zaglądać. Trzymajcie kciuki bo u mnie nigdy nic nie wiadomo ;)

Dzisiaj zapraszam Was na przegląd fotek z mojego Instagrama.
Taki szybki post, jednak przez wiele bardzo lubiany.

 Uwielbiam te niebieskie tabliczki....
Fajnie jest móc poczuć, że kiedyś ktoś znany mieszkał niedaleko ciebie.


Kwiatów nigdy dość :)


 Nic tylko łapać i ruszać na piknik do parku.
Niestety ładna pogoda już nas opuściła. :(


 Prezenty prosto z Włoch...


 Uwielbiam stare samochody...


Idealna powieść na wakacje.
Lekka i przyjemna.


 Koce życie, czyli lenistwo cały dzień :)


 Uwielbiam takie klimatyczne knajpki.


 Trochę polskości na talerzu...


 Uwielbiam londyńską architekturę.


Nie ma to jak ciekawy pomysł.
Ławka w kształcie książki? Czemu nie!
 

 Do tego piękny malunek. 
Cudowne!


 Hyde Park to jeden z moich ulubionych londyńskich parków. 
Latem prezentował się naprawdę uroczo.
Teraz czekam na jesień i spadające liście...


 Nie ma to jak ciekawe towarzystwo podczas spaceru...


Wieczorna rozpusta...
Od czasu do czasu nie zaszkodzi ;)


To tyle kochani z mojej strony na dzisiaj.
Mam nadzieje, że mi wybaczycie moją nieobecność.
Postaram się częściej dla Was pisać.
Buziaki.
:)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Sierpniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!!
Czas na odsłonę sierpniowego Glossybox'a. Jeśli jesteście ciekawi co też w tym miesiącu znalazłam w pudełeczku, to zapraszam do dalszej części postu. 





- Rae Feather - Kosmetyczka
Przyznam się, że o tej firmie nigdy wcześniej nie słyszałam. Jednak po bliższym zapoznaniu się z tematem już wiem, że jest to dość ekskluzywna marka, która tworzy ubrania oraz różnego rodzaju akcesoria dla kobiet.
Dużą popularnością cieszą się ich torby, które można zamówić ze swoim własnym monogramem.
Kosmetyczka którą znalazłam w pudełeczku także zawiera monogram. Jest to BG, czyli w skrócie Glossybox ma się rozumieć :).
Sama kosmetyczka jest dość małych rozmiarów. Dodatkowo jest też w jasnym kolorze, więc myślę, że dość łatwo będzie się brudziła. Jej wartość to niby aż £20. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że jest ona tyle warta.


- MUA -Cienie po powiek 
Kosmetyki marki MUA bardzo lubię i sobie cenie. Głównie za to, że jak na tak niską cenę są one dobre jakościowo. Paletek z cieniami tej firmy mam już kilka i wszystkie one się u mnie świetnie sprawdzają. Nic się nie osypuje, pigmentacja też jest całkiem niezła, a jeśli chodzi o ich trwałość, to ja i tak wszystkie cienie kładę na bazę, więc utrzymują się one u mnie cały dzień.
Paletka która do mnie trafiła zawiera dwanaście najbardziej popularnych odcieni, a jej nazwa to Hall of Fame.
Jest to produkt pełnowymiarowy o wartości £4.


- Mudmasky - Facial Detox Purifying Recovery Mask
Maseczki do twarzy to coś, co naprawdę lubię.
Ta maseczka zawiera tylko naturalne składniki a także zero parabenów.
Jej zadaniem jest oczyszczenie naszej skóry z toksycznych substancji,  a także nawilżenie oraz zwężenie porów. Cena za 60ml tej maseczki to aż £53. Dość dużo! Fajne jest to, że próbka którą znalazłam w pudełeczku  jest dość spora, bo zawiera aż 20ml produktu.


- SPA to You - Oczyszczająca szczoteczka do mycia twarzy
Szczoteczka ma za zadanie oczyścić naszą skórę z różnych zanieczyszczeń a także ułatwiać nam usuwanie martwego naskórka. Jej włosie jest dość miękkie więc myślę, że raczej nie będzie za bardzo podrażniać naszej skóry. Dodatkowo szczoteczka zawiera także pięć silikonowych wypustek, których zadaniem jest masowanie naszej twarzy.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £6.99.


- Cowshed - Balsam do ciała
Balsam zawiera olejki z trawy cytrynowej, korzenia imbiru oraz rozmarynu. Dodatkowo w swoim składzie ma też masło kakaowe oraz masło Shea, których zadaniem jest głębokie nawilżenie naszej skóry. Marka Cowshed produkuje swoje kosmetyki w Wielkiej Brytanii i stawia głównie na naturalne składniki.
300ml tego balsamu kosztuje £20. Ja natomiast otrzymałam próbkę o pojemności 30ml.

I tak prezentuje się sierpniowy Glossybox. Tak naprawdę, to najbardziej ciekawa jestem tej maseczki do twarzy. Reszta kosmetyków jest raczej dla mnie obojętna. Wiadomo, że cienie zużyję gdyż je bardzo lubię, jednak ich cena jest tak niska, że raczej nie miałabym problemu aby je sobie sprawić osobiście. Szczoteczkę do twarzy już jedną posiadam i jakoś średnio mi idzie używanie jej. Kosmetyczek i balsamów także mam mnóstwo... Tak więc jak sami widzicie jestem troszkę rozczarowana tym pudełeczkiem. Mam nadzieje, że za miesiąc będzie lepiej.

A Wy jakie macie zdanie na temat tej zawartości??