sobota, 21 września 2019

Sierpniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!!
Dzisiaj zapraszam Was na przegląd sierpniowego Glossybox'a. Pudełeczko (dokładnie tak jak ja) w sierpniu obchodziło swoje urodziny. Tak więc jeśli chcecie się dowiedzieć jakie też dobroci zafundował nam zespół Glossybox na swoje urodziny to zapraszam do czytania.

- BANG BEAUTY - Eyeliner.
Eyeliner to podstawa mojego makijażu. Jest to kosmetyk po który sięgam prawie codziennie. Więc nie muszę Wam chyba pisać, że ten kosmetyk bardzo mnie ucieszył. Tym bardziej, że jest on, naprawdę super. Eyeliner jest wodoodporny, szybko wysycha. Jego końcówka wyglądem przypomina cienki pisak, co dla mnie jest bardzo ważne, gdyż ja tylko takie eyelinery preferuje, i do tego jest odpowiednio długa, przez co rysownie kreski na powiece staje się bardzo łatwe. Kolejnym jego plusem jest bardzo ładne opakowanie, które dla mnie także ma znaczenie, ponieważ ja po prostu lubię używać kosmetyków które ładnie wyglądają.
Produkt pełnowymiarowy o wartości: £15.75.


- BEAUTYPRO - Płatki pod oczy.
Jestem już w takim wieku, kiedy tego typu kosmetyki coraz częściej goszczą w mojej łazience. Niestety skóra w okół oczy starzeje się bardzo szybko. Ja i tak nie mam powodów do narzekania, jednak i tak nie zwalnia mnie to z obowiązku dbania o nią. Tak więc tego typu produkty pod oczy zawsze mnie cieszą, z chęcią testuje nowe, ciągle szukając tych, które zostaną moimi ulubieńcami w tej dziedzinie. Płatki zawierają w swoim składzie ekstrakt z zielonej herbaty, aloes a także kolagen. Ich zadaniem jest nie tylko rozjaśnienie skóry pod oczami, ale także wygładzenie drobnych linii i zmarszczek, oraz usunięcie wszelkich opuchnięć i sprawienie, że nasze spojrzenie będzie wyglądało na wypoczęte i  pełne blasku.
Wersja podróżna (1 zestaw płatków) o wartości £1.65.

- HUDA BEAUTY - Błyszczyk do ust.
Ostatnio błyszczyki do ust rzadziej goszczą na moich ustach. Chyba weszłam w ten etap życia, kiedy to uważam, że pomadki bardziej do mnie pasują. Jednak temu produktowi nie mówię nie. Błyszczyk ma metaliczne, lustrzane wykończenie, które bardzo ładnie wygląda na ustach. Można go stosować zarówno solo jak i na pomadkę. Mimo iż produkt ma formę błyszczyku to na ustach w ogóle się nie klei i jest wręcz niewyczuwalny.  Kolor który mi się trafił to Angelic, jest to odcień delikatnie różowy ze złota poświatą.
Produkt pełnowymiarowy o wartości: £17.

- IMPERIAL LEATHER- Pianka do mycia.
Pianki do mycia ciała ostatnimi czasy robią furorę na rynku kosmetycznym. Nie dziwię się, gdyż produkt którym możemy się umyć, jaki i użyć go jaki pianki do golenia, jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. Ja sama jestem zwolenniczką tego typu produktów. Pianka w swoim składzie zawiera naturalne oleje, między innymi olejek kokosowy, a także wyciąg ze złotego bursztynu. Jest to oczywiście trochę lanie wody przez producenta, gdyż skład tej pianki aż taki rewelacyjny nie jest. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo przyjemnie się jej używa, i do tego pachnie bardzo ładnie. Mi jej zapach kojarzy się z jakimiś perfumami, których nazwy w tym momencie nie mogę sobie jednak przypomnieć.
Wersja podróżna (75ml) o wartości: £2.


- FURR. - Zalotka.
Powiem Wam szczerze, że ja jakoś rzadko sięgam po tego typu produkty. Pewnie dlatego, że moje rzęsy są w dość dobrej kondycji, ładnie się wywijają, więc w sumie nie potrzebują tego typu gadżetów.  Tak więc czy będę używać tej zalotki? Nie wiem. Myślę, że wypróbuję ją i zobaczę czy będzie widać jakiś efekt na moich rzęsach. Kto wie, może zobaczę tak spektakularnie wywinięte rzęsy, że zostanie ona ze mną już na zawsze :). Dodam jeszcze, że zalotka jest naprawdę ładnie wykonana i jest w kolorze różowego złota.
Produkt pełnowymiarowy o wartości: £15.


 ****

Zawartość jak dla mnie na plus. No może tylko zalotkę wymieniłabym na coś innego. Reszta kosmetyków jak najbardziej przypadła mi do gustu, i już wiem, że kilka z tych produktów trafi na pewno do moich ulubieńców kosmetycznych.

Pozdrawiam.
:)

niedziela, 15 września 2019

"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" - Dale Carnegie cz. III

Witajcie!
Relacje międzyludzkie to coś, co w ostatnich latach bardzo kuleje. Rozwój technologi znacznie się do tego przyczynił. Obecnie każdy woli wysłać SMS-a czy też zadzwonić, niż się spotkać i porozmawiać w cztery oczy. A przecież takie spotkanie to nie tylko rozmowa, to także uścisk dłoni, przytulenie, czy też uśmiech na twarzy. Tego nie da się wykonać przez słuchawkę telefonu. Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach słowo przyjaciel straciło trochę na wartości. A przecież tak nie musi być. Warto czasem popracować nad tym, aby odbudować zerwane więzi, czy też wyjść do ludzi i poznać kogoś nowego. Tak więc jeśli chcecie poprawić swoje relację z innymi to zapraszam Was na dzisiejszy wpis, jak i odsyłam Was do poprzednich moich postów na ten temat.



"Umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi jest takim samym towarem, jak kawa czy cukier. I za tę umiejętność zapłacę więcej niż za każdą inną pod słońcem."
                John D. Rockefeller

Umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi jest bardzo ważna. Nie tylko pomaga nawiązywać nowe znajomości, ale także powoduje, że nasze życie staje się łatwiejsze. Przecież dobre słowo, czy też szczery uśmiech, niejednemu z nas otworzyły niejedne "drzwi" czy też pomógł załatwić nie wykonalną sprawę na przykład w urzędzie.  Trzeba jednak pamiętać, że aby zjednać sobie ludzi, musimy być na nich otwarci, życzliwi i przede wszystkim słuchać tego, co do nas mówią.  

Można zdobyć więcej przyjaciół w ciągu dwóch miesięcy po prostu interesując się innymi ludźmi niż w ciągu dwóch lat próbując zainteresować innych ludzi sobą. 

Jeśli chcemy zdobyć przyjaciół, powinniśmy zacząć od robienia różnych rzeczy dla innych ludzi. Rzeczy, które wymagają czasu, wysiłku, bezinteresowności i uwagi. Niestety mam wrażenie, że ta cecha wymiera w ludziach. Obecnie prawie każdy chce coś ugrać na nowej znajomości. Nie rzadko podczas pierwszego spotkanie między dwojgiem ludzi padają pytania typu: ile zarabiasz, gdzie pracujesz, gdzie mieszkasz. W mojej opinie te pytania mają na celu sprawdzenie czy nasza sytuacja materialna jest na tyle wysoka, że warto wejść z nami w bliższą relację, bo kto wie, może kiedyś ta druga osoba na tym skorzysta. Jeśli tylko słyszę takie pytanie na początku jakiejkolwiek znajomości, to od razu taka osoba traci u mnie na starcie. Przecież w życiu to nie grubość portfela określa, czy jesteśmy ludźmi wartościowymi, czy też nie!

Tak więc jeśli chcesz, by lubili Cię inni, jeśli chcesz nawiązać naprawdę szczerą przyjaźń, jeśli chcesz pomóc innym i jednocześnie sobie, miej zawsze w pamięci tą zasadę: Okazuj ludziom szczere zainteresowanie.

 Pozdrawiam
:)

niedziela, 8 września 2019

Nowości od Rituals...

Witajcie!!
Kosmetyki Rituals należą do moich ulubionych. Uwielbiam je za konsystencję, nuty zapachowe oraz działanie. Nie są one może najtańsze, jednak uważam, że od czasu do czasu można sobie na nie pozwolić. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka nowości kosmetycznych tej firmy, jakie ostatnio trafiły w moje ręce. Część z nich to prezenty urodzinowe, a część, to produkty które sama zakupiłam. Tak więc jeśli i Wy jesteście fanami kosmetyków tej marki to zapraszam do dalszej części postu.


To piękne pudełko skrywające zestaw kosmetyków Rituals dostałam na urodziny. Bardzo się z niego ucieszyłam. Wiadomo,  prezenty trafione cieszą najbardziej.

W środku pudełka skrywa się zestaw kosmetyków z serii Ayurveda, o zapachy indyjskiej róży oraz olejku migdałowego. Bardzo lubię to połączenie zapachowe. Miałam już kilka kosmetyków z tej serii, i bardzo dobrze się one u mnie sprawdziły. W skład tego zestawu wchodzą: patyczki zapachowe, pianka do mycia, mydło w płynie, suchy olejek do ciała i włosów a także krem oraz peeling solny  do ciała.

Po mgiełki do ciała sięgam zwykle w porze letniej lub też podczas weekendów. Kiedy jestem w domu nie zawsze mam ochotę na jakiś mocny zapach na sobie, więc mgiełka do ciała to świetna alternatywa.
Mgiełki można używać zarówno na ciało jak i włosy. Zielona, Ritual of Karma, jest o zapachu lotosu i białej herbaty. Jej aromat jest bardzo świeży i delikatny. Natomiast mgiełka różowa, Sugar Love, pachnie grejpfrutem oraz anturium, jej aromat jest bardziej słodki, lekko cukierkowaty. Oba zapachy bardzo mi odpowiadają, i wiem, że z chęcią będę po nie sięgać.


Ten słodki flakonik perfum to prezent od marki Rituals z okazji moich urodzin. Bardzo cenie sobie marki które pamiętają o urodzinach swoich klientów. Zapach Fleurs de L'Himalaya to połączenie dzikiej orchidei z himalajską peonią. W tle dają się jeszcze wyczuć tony róży i lilii. Powiem Wam, że ja raczej gustuje w bardziej wyrazistych zapachach, jednak ten, nie wiem czemu, ale od razu przypadł mi do gustu. A jego zapach jak mnie zafascynował, że jest duża szansa, że kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie tych perfum.


Pianki pod prysznic, to były chyba pierwsze produkty jakie odkryłam tej firmy. Uwielbiam je, i mimo iż nie są one najtańsze, to i tak od czasu do czasu do nich wracam. Tym razem skusiłam się na dwie wersje podróżne. Wersja biała, Sakura, to połączenie zapachu mleka ryżowego i kwiatu wiśni. Natomiast wersja ciemniejsza, Samurai, pochodzi z kolekcji męskiej, i jest o zapachu bambusa i drzewa sandałowego. Zdradzę Wam, że mój chłopak także lubi te pianki, tak więc wersja męska leci prosto do niego.


Jak wam już wyżej wspominałam, uwielbiam kosmetyki marki Rituals. Miałam okazję przetestować większość z nich, i naprawdę wszystkie ich wersje zapachowe pachną cudownie i są godne uwagi. Jeśli już jednak miałabym wybrać moją ulubioną serię, to byłaby to zdecydowani seria Hammam. Połączenie eukaliptusa i rozmarynu daje niesamowite odprężenie i orzeźwienie. Ponieważ z tej serii miałam już prawie wszystkie kosmetyki do ciała, to tym razem postawiłam na włosy, i skusiłam się na szampon i odżywkę.


To tyle jeśli chodzi o moje nowości od marki Rituals.
Myślę, że część tych kosmetyków trafi do moich ulubieńców, więc wtedy będziecie mogli dowiedzieć się o tych produktach trochę więcej. Tak więc wyczekujcie na post z tej serii.

Pozdrawiam i życzę udanej  niedzieli.
:)



czwartek, 29 sierpnia 2019

Lipcowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!!
Lato dobiega końca. Tak to już jest, że to co dobre szybko się kończy. Mam jednak nadzieję, że ten letni czas upłynął Wam przyjemnie. U mnie był on dość aktywny, jednak i ja znalazłam czas aby odpocząć i zregenerować swoje siły. Teraz mam jeszcze kilka dni luźniejszych zanim na dobre wrócę do pracy, więc nadrabiam domowe zaległości. A jak mowa o domowych zaległościach, to wypadałoby coś tu dla Was skrobnąć. Tak więc zapraszam na dzisiejszy post, w którym pokażę Wam zawartość lipcowego pudełeczka Glossybox.


- PALMER'S - Balsam brązujący.
Balsamy brązujące to produkty, po które sięgam głównie latem. Wiadomo każda z nas chce wyglądać na lekko opaloną, a ja jakoś nie przepadam za leżeniem na słońcu. Inna kwestia to starzenie się skóry, do której przyczyniają się promienie słoneczne. Tak więc tego typu produkty to dla mnie must have podczas letnich miesięcy. Balsam, który znalazł się w lipcowym pudełeczku, to wersja podróżna o pojemności 20 ml. Jak na tego typu produkt, to raczej mało aby zobaczyć jakiekolwiek efekty. Mimo wszystko i tak z chęcią go przetestuje, jeśli konsystencja i zapach będą mi odpowiadać, to być może skuszę się na jego pełnowymiarowe opakowanie. Balsam w swoim składzie zawiera masło kakaowe oraz witaminę E, a jego lekka konsystencja ma zapewnić nam równomierną opaleniznę bez żadnych smug.
Wersja podróżna (20 ml) o wartości £2.49.


- MOROCCANOIL - Olejek do włosów.
Olejek tej firmy, uważany jest za najlepszy olejek do włosów, jaki jest dostępny na rynku kosmetycznym. Nie tylko  posiada właściwości odbudowujące, ale także chroni przed wysoką temperaturą, nadaje połysk oraz wzmacnia włosy. Cieszę się, że właśnie ten produkt znalazł się w lipcowym pudełeczku, gdyż moje włosy ostatnio strasznie się puszą i są trochę przesuszone. Mam nadzieję, że ten kosmetyk poradzi sobie z wszystkimi tymi problemami.
Wersja podróżna (25ml) o wartości £13.45.


- OMOROVICZA - Pianka do mycia.
O kosmetykach tej firmach słyszałam wiele dobrego, tak wiec cieszę się, że wreszcie będę mogła przetestować jeden z ich produktów. Pianka ma nie tylko odświeżać naszą cerę ale także usuwać z niej makijaż oraz wszelakie zanieczyszczenia, nie  pozbawiając jej przy tym naturalnego nawilżenia i bariery ochronnej. Produkt zawiera: glukonian miedzi który usuwa toksyny i reguluje wydzielanie sebum, biały łubin które energetyzuje i odświeża, pektyny z jabłek które zapewniają długotrwałe nawilżenie skóru oraz przywracają jej jędrność, a także Hydro Mineral Transference, opatentowany system dostarczania skórze składników mineralnych, który sprawia, że staje się ona jędrna i napięta oraz odzyskuje młodzieńczy wygląd.
Wersja podróżna (30ml) o wartości £18.


- MANNA KADAR COSMETICS - Maskara.
Maskara to najczęściej używany przez kobiety kosmetyk kolorowy. Ja po nią sięgam prawie codziennie, tak więc cieszę się, że będę miała kolejną w zapasie. Opakowanie bardzo ciekawe, przyciągające wzrok. Nie wiem czy i Wy tak macie, ale dla mnie bardzo ważne jest tak kosmetyki fajnie wyglądają. Maskara jest w kolorze czarnym, jak dla mnie idealnie, gdyż ja tylko po taką maskarę sięgam.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £23.


- TEA TREE & WITCH HAZEL - Maska do twarzy.
Maseczki to coś, czego nigdy swojej cerze nie żałuje. Uwielbiam je nakładać i rozpieszczać swoją skórę. Maska, którą w tym miesiącu znalazłam w pudełeczku, ma za zadanie intensywnie i dogłębnie oczyścić naszą cerę. W swoim składzie zawiera węgiel, wyciąg z leszczyny i drzewa herbacianego, które mają zapewnić naszej skórze świeży oraz zdrowszy wygląd.
Wersja podróżna (10ml) o wartości £1.



Mimo iż zawartość składa się głównie z kosmetyków w wersji miniaturowej, to muszę przyznać, że jestem z niej zadowolona. Myślę, że głównie za sprawą pianki firmy Omorovicza oraz olejku do włosów. Skoro już w pudełeczku znajdują się produkty w mini wersji to fajnie, że są to produkty ekskluzywne. Tak więc tutaj zespół Glossybox stanął na wysokości zadania.
A Wy co sądzicie o tej zawartości??

Pozdrawiam i do następnego.
:)





sobota, 10 sierpnia 2019

Instagram

Witajcie!
Znowu mnie trochę tutaj nie było.  Niestety natłok obowiązków nie zawsze pozwala mi bywać tutaj systematycznie. Niebawem znów zniknę na trochę, a to  wszystko za sprawą wyjazdu do Polski. Jednak mimo całego tego zalatania  nie zapomniałam całkiem o Was. Dziś co prawda czeka mnie mnóstwo obowiązków, jednak stwierdziłam, że mimo wszystko postaram się Wam coś tutaj wrzucić, i tym oto sposobem zapraszam Was na przegląd zdjęć z mojego Instagrama. 


 Uwielbiam angielską architekturę. Dla zainteresowanych dodam, że w danych dzielnicach domy często wyglądają tak samo, lub też mają taki sam kolor po to, aby wszystko ładnie się komponowało i do siebie pasowało. Jest to uregulowana prawnie, więc  żaden właściciel budynku bez zgody nie może poczynić znacznych zmian.


Ci co mnie znają, wiedzą, że uwielbiam wszelkie herbaty. Moją drugą wielką słabością są kubki, tak więc taki prezent to dla mnie strzał w dziesiątkę. Zestaw herbat, kubek w koty no i ten słodki zaparzacz do herbaty. Nic dodać, nic ująć! 


Zimą budynku Londynu obfitują w świąteczne ozdoby. Wiosną i Latem natomiast, mamy wysyp kwiatowych dekoracji. Powiem Wam, że wygląda to naprawdę pięknie.
 

Pięknie to wygląda!


Uwielbiam azjatycką pielęgnację. Nie tylko za to, że działa, ale także za to, że ich opakowania kosmetyków są takie słodkie i zabawne. Wiem, że czasem wyglądają trochę infantylnie, jednak mi to w ogóle nie przeszkadza. Być może dlatego, że czasami lubię poczuć się jak dziecko :).


 Właściciele tego domu lubią chyba przyrodę :). 


Leniwe popołudnie w domu z książką czy też filmem, to dla mnie wielki relaks.
Lubię od czasu do czasu zafundować sobie takie popołudnie.


 Londyn co rusz mnie zaskakuje. Czasem niepozorna brama skrywa za sobą urokliwe miejsce. Tak było i w tym przypadku. Podczas jednego ze spacerów zobaczyłam uchylona bramę, stwierdziłam, że zobaczę co też za nią sie znajduję. Weszłam, a moim oczom ukazała się...


 ... piękny dziedziniec obsypany kwiatami. Stojąc na nim miałam wrażenie jakbym trafiła do małej mieściny, gdzie czas płynie wolno a ludzie żyją swoim tempem. Jednak nic bardziej mylnego. To piękne i magiczne miejsce znajduje się w samym centrum Londynu. 


 Pięknie wyglądają te kwiatowe dekoracje. W takiej aranżacji to nawet zwykła kawa smakuje wyśmienicie. 


Ten budynek w oryginalnie jest biały, jednak w promieniach zachodzącego słońca przybiera różne odcienie. Wygląda to naprawdę fajnie.


Uwielbiam Londyńską architekturą. Jest ona tak zróżnicowana, że nawet po dziesięciu latach życia w tym mieście wiem, że zawsze zostanę czymś zaskoczona.


****

I to tyle z mojej strony na dzisiaj.
Mam nadzieję, że u Was lato w pełni, pogoda piękna i jeszcze dużo dni wolnych przed Wami.

Pozdrawiam.
:)

wtorek, 30 lipca 2019

"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" - cz. II

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na kolejną dawkę dobrych rad udzielonych przez Dala Carnegie.
Tak więc jeśli chcecie poprawić swoje relacje międzyludzkie to zapraszam na dzisiejszy post. Czasem tak niewiele potrafi zdziałać cuda.



PODSTAWOWE ZASADY W KONTAKTACH Z LUDŹMI:
  • Nie krytykuj, nie potępiaj i nie pouczaj.
  • Szczerze i uczciwi wyrażaj uznanie.
  • Wzbudź w innych szczere chęci.
Raniąc ludzi nie tylko ich nie zmieniamy, ale nie potrafimy też cofnąć raz zadanych ciosów. Pewne stare powiedzenie mówi:

"Tylko raz przejdę tą drogą. Dlatego jeśli mogę zrobić coś dobrego lub okazać  uprzejmość, muszę to zrobić teraz. Nie mogę tego odkładać lub zaniedbać, bo nigdy już nie przejdę tą samą drogą."

Powiem Wam, że zawsze miałam problem z tym aby powiedzieć komuś coś przykrego. Zawsze staram się postawić na miejscu tej osoby, i zastanowić, jakby ja się poczuła, gdyby ktoś powiedział mi coś przykrego. Skro mi byłoby przykro i czułabym się źle, to pewnie osoba której to ja powiedziałabym coś przykrego, miałaby takie same odczucia. Więc chyba nie warto przyprawiać kogoś o smutek, skoro sami nie chcielibyśmy go doświadczać.

"Jeśli jest w ogóle jakiś sekret sukcesu, leży on w umiejętności przyjęcia punktu widzenia innych i patrzenia na rzeczy za równo z pozycji rozmówcy, jak i własnej." - Henry Ford
   
                 

"Ludzie którzy potrafią postawić się w położeniu innych i zrozumieć, jak  myślą inni, nie muszą martwić się o przyszłość. - Owen D. Young


Przestań myśleć o własnych dokonaniach i własnych życzeniach. Spróbuj dostrzec zalety drugiego człowieka. Potem zapomnij o pochlebstwach: szczerze i uczciwie dawaj wyraz uznaniu. Aprobuj z serdecznością i nie szczędź pochwał, a ludzie zaczną kochać twoje słowa, chronić je jak skarb przez całe  życie i powtarzać je latami, gdy ty dawno już o nich zapomnisz.

Najpierw wzbudź w drugich ludziach szczerą chęć. Ten, kto potrafi to zrobić, ma za sobą cały świat. Ten, kto nie potrafi, wędruje samotnie.


 Zasada druga:
Szczerze i uczciwie wrażaj uznanie.

sobota, 27 lipca 2019

Nowości Kosmetyczne No7

Witajcie!!
Zakupy, zakupy, ach jak my je lubimy :)! Na nieszczęście (dla mojego portfela oczywiście), ja niestety, a może stety,  także je lubię. Jednak jak to się mówi, w tym szaleństwie jest metoda. Od pewnego czasu staram się bardziej racjonalnie podchodzić do zakupów. Kupować mniej i raczej skupiać się na produktach, które naprawdę są mi potrzebne. Czy mi to wychodzi? Nie mi to oceniać :). Jednak trzeba pamiętać, że małymi krokami w końcu dotrze się do upragnionego celu. Tak więc jak pewnie się już domyślacie, dzisiaj będzie post zakupowy. A co ja najbardziej lubię kupować? Kosmetyki oczywiście! Tak więc zapraszam Was na przegląd nowości które ostatnio wpadły w moje ręce.


Kosmetyki marki No7 są dość znane na rynku brytyjskim. Na wyłączność ma je drogeria Boots, jednak wiem, że i w Polsce można je już dostać przez internet. Ja z tą marką mam do czynienia już od dawna. Miałam okazję używać ich kolorówki jak i pielęgnacji i muszę przyznać, że są to naprawdę bardzo dobre kosmetyki, w dość przystępnych cenach. Dodatkowo bardzo często jest na nie promocja typu kup trzy kosmetyki zapłać tylko za dwa. Tak wiec jeśli któraś z Was zastanawia się czy warto skusić się na ich produkty, to ja Wam mówię, że warto. Ostatnio podczas małych zakupów skusiłam się na kilka ich produktów, więc jeśli jesteście ciekawi co też z ich firmy wpadło w moje ręce to zapraszam do dalszego czytania.


Toniki do twarzy.
Seria Radiant Results już po tygodniu stosowania ma przywrócić naszej skórze promienny i zdrowy wygląd. Mam nadzieję, że obietnice producenta nie okażą się tylko pustymi słowami. Skusiłam się na dwa tonki gdyż u mnie tego typu produkty naprawdę szybko się zużywają. Skusiłam się tonik: oczyszczający i odżywiający naszą skórę. Obydwa produkty zawierają w swoim składzie witaminę: C, E oraz B5. Tonik oczyszczający dodatkowo zawiera jeszcze wiązówkę błotną, a tonik odżywiający czerwony żeń-szeń.
Cena: £8


Scrub do twarzy.
Ten produkt jest także z serii Radiant Results i także ma zapewnić naszej skórze promienny i zdrowy wygląd. Scrub w swoim składzie ma witaminy: C, E oraz B5a także wiązówkę błotną. Jego głównym zadaniem jest usuwanie zrogowaciałego naskórka, a także usunięcie wszelkich zanieczyszczeń z naszej twarzy. Dodatkowo scrub ma pomóc nam odblokować zatkane pory, a po jego użyciu mają stać się one mniejsze oraz mniej widoczne na naszej twarzy.
Cena: £9


Preparat do domowej dermabrazji.
Produkt ma za zadanie oczyścić, udoskonalić, odmłodzić skórę oraz usunąć wszelkie jej niedoskonałości. Kryształki tlenku glinu,używane w profesjonalnych zabiegach mikrodermabrazji w gabinetach kosmetycznych usuwają martwe komórki naskórka i stymulują odnowę. Producent obiecuje spłycenie zmarszczek po 4 zabiegach, ponadto ujednolicenie kolorytu skóry oraz pomoc w walce z wypryskami. Bardzo wiele oczekuje od tego produktu, gdyż słyszałam o nim same pozytywne opinie. Tak więc mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Cena: £11


Maska do twarzy.
Produkt przeznaczony jest do skóry suchej lub tez bardzo suchej. Moja skóra co prawda taka nie jest, jednak ostatnio zauważyłam, że zaczęła się ona przesuszać w kilku miejscach i to dość intensywnie. Maska ma za zadanie nie tylko natychmiastowo nawilżyć naszą cerę, ale także ją odżywić, przywrócić jej miękkość  oraz nadać naszej skórze promienny i zdrowy wygląd. Maskę można trzymać na skórze przez 3 minuty, lub też dla intensywniejszego efektu 10 minut. W tym produkcie bardzo podoba mi się opakowanie typu airless, które nie tylko ułatwia używanie maski ale także dba o jej higienę.
Cena: £15


I tak przedstawiają się moje zakupy kosmetyczne.  Oczywiście w między czasie wpadło w moje ręce jeszcze kilka innych produktów, jednak nie mam zamiaru Was zanudzać moimi zakupami. Myślę, że za jakiś czas znów wrzucę Wam post z tej serii, i wtedy zainteresowani znów będą mogli podejrzeć, co też nowego pojawiło się na mojej kosmetyczne półce w łazience. A Wy znacie firmę No7?? Jeśli tak, to dajcie znać co o niej sądzicie, i które z ich kosmetyków wyjątkowo przypadły Wam do gustu. 

Pozdrawiam i do następnego .
:)