niedziela, 10 czerwca 2018

Ulubieńcy Kosmetyczni

Witajcie!
Dzisiaj zapraszam Was na post którego dawno u  mnie na blogu nie było. Czyli na ulubieńców kosmetycznych. Osobiście jestem wielką miłośniczką kosmetyków, lubię się nimi otaczać jak i ich używać. Niektóre z nich niestety nie zagrzewają u mnie na dłużej miejsca, jedną są i takie do których chętnie wracam, gdyż świetnie się one u mnie sprawdzają. I dzisiaj chciałabym przedstawić wam kilka kosmetyków, do których na pewno kiedyś jeszcze powrócę. Być może i Wam coś z tej listy wpadnie w oko. Tak więc jeśli jesteście ciekawi moich kosmetycznych ulubieńców to zapraszam do dalszej części postu. 



The Body Shop - White Musk Libertine

Zapachy z serii White Musk z The Body Shop należą do moich ulubionych. Moimi wielkim faworytem od lat jest niezmiennie pierwsza wersja zapachu White Musk. Jednak muszę przyznać, że kolejne odsłony także bardzo przypadły mi do gustu.  White Musk Libertine to drzewno - kwiatowo - piżmowy zapach który idealnie nadaje się do noszenia na dzień.  W swoim składzie ma takie nuty jak: piżmo, róża, migdał, biały miód i biała śmietana. Ja posiadam akurat wodę toaletową (perfumy w tej wersji także są dostępne)  i muszę stwierdzić, że wyjątkowo długo utrzymują się one na mnie. Zapach jest delikatnie pudrowy, co ja osobiście bardzo lubię i uważam, że jest on idealny na wiosenno - letnią porę.



Shay & Blue London - Blood Orange

Ten zapach odkryłam totalnie przez przypadek, gdyż tą małą perfumetkę znalazłam w świątecznym kalendarzu adwentowym. Już od pierwszego powąchania wiedziałam, że polubię się z tym zapachem. Perfumy są iście cytrusowe co mi osobiście bardzo odpowiada, gdyż tego typu zapachów bardzo często używam wiosną i latem. Uważam, że takie akcenty owocowe, dają naszemu ciału trochę orzeźwienia w letnie upalne dni, a także powodują, że czujemy się lekko i świeżo. Ciekawostką dla niektórych może być to, że jest to zapach unisex, czyli taki którego mogą używać zarówno kobiety jak i mężczyźni. Dla bardziej zainteresowanych dodam, że w skład tych perfum wchodzą: czerwona pomarańcza, piżmo oraz nuty drzewne oraz bursztyn. Zapach bardzo długo się utrzymuje i mimo iż jest bardzo dobrze wyczuwalny, to przez swą świeżość w ogóle nie jest nachalny i idealnie sprawdzi się jako perfumy dzienne. Ja tak bardzo polubiłam się z nimi, że na pewno zdecyduje się na pełnowymiarowy flakon, gdyż myślę, że ten zapach pozostanie ze mną na długo.



The Body Shop - Virgin Mojito Sorbet 

Ci co czytają mojego bloga od dawna wiedzą, że mam wielką słabość do kosmetyków z The Body Shop.
Zresztą nawet tutaj trzy z nich zostały moimi kosmetycznymi ulubieńcami :).
Sorbet do ciała Virgin Mojito kupiłam z myślą, o cieplejszych dniach. Wiadomo, kiedy na dworze upał, ostanie o czym myślimy to nakładanie na siebie tłustych i ciężko wchłaniających się balsamów. Z tym produktem tego typu problemów na pewno nie będziemy mieli, gdyż sorbet wchłania się błyskawicznie.  Dodatkowo pozostawia na skórze delikatny zapach mięty i limonki, co działa orzeźwiająco na nasze zmysły, a także delikatnie chłodzi nasze ciało. Tak więc jak wspomniałam powyżej jest to idealny kosmetyk na wakacje. Jeśli chodzi o nawilżanie to nie jest ono jakieś spektakularne, jednak jeśli macie skórę normalną, to na pewno to nawilżenie które daje, w zupełności Wam wystarczy. Dużym plusem jest także to, że produkt nie wysusza, co niestety czasami ma miejsce w przypadku bardzo lekkim balsamów do ciała. Jak dla mnie jest to idealny produkt na wakacje.



Garnier - Ultra Lift 

Od kremu na dzień wymagam aby nawilżał, szybko się wchłaniał oraz aby makijaż dobrze się na nim trzymał.
Krem Ultra Lift od Garnier spełnia wszystkie moje wymagania. Dodatkowo ma działanie ujędrniające oraz zwalczające zmarszczki.  Dużym jego plusem jak dla mnie jest także to, że bardzo ładnie pachnie. Mimo iż krem przeznaczony jest dla kobiet 40+ to sprawdza się on u mnie znakomicie. Co prawda moje cera jest w bardzo dobrej kondycji i nie mam problemu z jej jędrnością, nie posiadam też  jakieś znacznej ilości zmarszczek, jednak wychodzę z założenia, że zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. Jak dla mnie jest to bardzo dobry krem za  przyzwoite pieniądze (jego koszt to ok 23 zł.), a jego piękny zapach sprawia, że jego poranne nakładanie sprawia mi mega przyjemność. Polecam!



The Body Shop - Frosted Plum 

Żele pod prysznic od The Body Shop bardzo lubię, nie tylko za piękne zapachy ale także za to, że świetnie się pienią. Jedyna ich wada to to, że do najtańszych nie należą, a ja z reguły nie lubię wydawać dużo pieniędzy na tego typu kosmetyki. Więc aby móc cieszyć się ich pięknymi zapachami  i tym samym nie przepłacać, zwykle robię sobie ich zapas podczas corocznych wyprzedaży. Tak było i tym razem. Żel o zapachu mrożonej śliwki pochodzi z kolekcji świątecznej, jednak jak dla mnie jego zapach jest taki, że bez problemu można go używać przez cały rok. Jak już wspomniałam powyżej ja od żeli pod prysznic za wiele nie wymagam. Ma się on dobrze pienić, nie wysuszać skóry no i ładnie pachnieć. Też żel spełnia wszystkie te założenia,  a jego zapach przywodzi na myśli luksusowe perfumy



Steve Laurant - Eyeliner

Jak już nie raz Wam wspominałam, czarna kreska to mój must have w codziennym makijażu.
Uważam, że oko podkreślone czarnym eyelinerem nabiera wyrazistości i małej drapieżności. Ja w swoim życiu przetestowałam już wiele eyelinerów, i muszę stwierdzić, że najlepiej sprawdzają się u mnie te w cienkim pisaku.W przypadku tego eyelinera dużym plusem jest także to, że jego końcówka jest dość długa, co pozwala na bardzo precyzyjne narysowanie kreski. Tak więc łatwość w nakładaniu oraz jego trwałość sprawia, że ostatnimi czasy jest to jeden z moich ulubionych eyelinerów. Dodatkowo piękne opakowanie cieszy oko, a wiadomo, że estetyczny wygląd kosmetyków dla wielu z nas także ma znaczenie.



*****

Znacie któryś z tych kosmetyków??
Jeśli tak, to dajcie znać jakie Wy macie wrażenie na ich temat.

Pozdrawiam
:)

12 komentarzy:

  1. Cześć witam cię bardzo serdecznie w ten piękny słoneczny dzień Przyznam szczerze że nie miałam do czynienia z żadnymi kosmetykami które tutaj przedstawiłeś bardzo chciałabym przetestować coś z Body Shop Mam nadzieję że mi się uda też chętnie poczuła bym zapachy pięknych żeli pod prysznic bo akurat to jest to co z Sylwinka lubi najbardziej hahaha pozdrawiam cię bardzo serdecznie Życzę przyjemnego dnia oraz mnóstwo fantastycznych kosmetyków do przetestowania


    💁 odnowionaja.blogspot.com

    Zapraszam Cię serdecznie na bloga swej Przyjaciółki Agnieszki , która chwyta piękne chwile w swój obiektyw , ale również pisze życiowe przesłania z serca dla drugiego człowieka .

    Pozdrawiam serdecznie Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  2. Żele pod prysznic od The Body Shop mnie zainteresowały.

    OdpowiedzUsuń
  3. white musk to zapach dla mnie:) lubię właśnie taką nutę

    OdpowiedzUsuń
  4. z The body Shop miałam kiedyś tylko masło do ciała, ale pachniało obłędnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Może skuszę się na ten krem Garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliwkowy zapach tez lubię bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym wypróbowała perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nic nie znam, ale ciekawią mnie bardzo dwa pierwsze zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam i też bardzo lubię kosmetyki z The Body Shop. Frosted Plum uwielbiam. <3

    OdpowiedzUsuń