niedziela, 11 lutego 2018

Hyde Park - Cmentarz dla zwierząt

Witajcie!
Ten kto mieszka w Londynie od lat, wie, że to miasto skrywa wiele tajemnic, a także miejsc, które nie zawsze są łatwo dostępne dla zwiedzających. Dzisiaj chciałabym Was zabrać do miejsca, które może do najprzyjemniejszych nie należy, ale na pewno pokazuje wielką miłość  ludzi do ich ukochanych zwierząt. Zapraszam Was tam, gdzie na pewno nie jedna łza została uroniona z powodu odejścia najukochańszego pupila.  Dzisiaj ruszamy na słynny londyński cmentarz dla zwierząt.


Ten stary wiktoriański cmentarz znajduje się w  słynnym londyńskim Hype Parku.
Mimo iż wielu mieszkańców zna ten park jak własną kieszeń, to niestety nie wszyscy wiedzą, że skrywa on w swoich zakamarkach mały cmentarzyk na którym zostało pochowanych około 300 zwierząt domowych.


Cmentarz otwarto w 1881 roku a jego założycielem był dozorca parku Mr Winbridge,
Trzeba także zaznaczyć, że było to pierwsze oficjalnie otwarte miejsce w nowożytnej Europie, gdzie zezwolono na pochówek zwierząt domowych.


A cała historia tego miejsca zaczęła się od teriera imieniem Cherry, którego właścicielami byli przyjaciele dozorcy.  Kiedy Cherry zdechła w 1881 roku dozorca parku zezwolił na pochowanie jej w ogrodzie stróżówki.  Po pewnym czasie fakt ten wyszedł na jaw i ludzie coraz częściej zgłaszali się do pana Winbridge z prośbą o możliwość pochowania swego pupila u niego w ogrodzie. 


Mimo iż idea tego miejsca była bardzo fajna, to niestety nie wszystkim ona przypadła do gustu.
W tamtych czasach, bieda na ulicach Londynu była widoczna gołym okiem. Trzeba pamiętać, że były to czasy kiedy umieralność ludzi, a zwłaszcza dzieci była dość wysoka. Często zdarzało się tak, że rodzin nie było stać na godny pochówek swoich pociech, więc  nie ma co się dziwić, że nie wszyscy przychylnie patrzyli na to, jak bogaci londyńczycy urządzają pogrzeby dla swoich zwierząt.


Cały proceder chowanie zwierząt trwał około 22-lat.  
Jednym z "mieszkańców" tego cmentarza jest terrier należący do aktorki Louisy Fairbrother, żony George'a, księcia Cambridge.


Na cmentarzu chowane głownie były psy i koty.
Większość z nich zmarła ze starości lub też zginęła pod kołami zaprzężonych w konie powozów, które stanowiły  główny środek transportu w tamtych czasach. Od tej reguły, jest jednak jeden wyjątek, gdyż w ogrodzie spoczęła także ofiara morderstwa.


Jeśli dobrze przypatrzycie się tablicy to rozczytacie, że jednym z pochowanych psów jest Balu, który został niestety otruty.


Większość nagrobków jest już bardzo stara i ciężko z nich cokolwiek odczytać.
Kilka jednak zachowało się w dość dobrym stanie.


Jak już wspominałam, zwierzęta chowane były na tym cmentarzu przez 22 lata.
Oficjalnie został on zamknięty w 1903 roku.
Jest jednak kilka nagrobków, na których daty sugerują nam co innego. 
Już to wyjaśniam. Kiedyś, tak jak teraz, pewne zasady w ogóle nie uległy zmianie. Mam tu na myśli: wszystko ma swoją cenę. Bardzo często ludzie płacili ogromne pieniądze aby moc pochować swojego pupila właśnie na tym cmentarzu, mimo iż od kilkunastu lat był on już zamknięty dla publicznych pochówków. Taka sytuacja miała pewnie miejsce w przypadku właścicieli pupila który został pochowany w 1946 roku.


Mimo iż Hyde Park bez wątpienia jest jednym z najładniejszych jak i najczęściej odwiedzanych londyńskich parków, trafienie na zwierzęcy cmentarz wcale nie jest łatwe. Miejsce to znajduje się w północnej części parku w pobliżu Victoria Gate Lodge przy Bayswater Road.

Jeszcze kilka lat temu cmentarz nie był otwarty dla zwiedzających.
Jednak od pewnego czasu to się zmieniło i obecnie możliwe jest wejście na cmentarz z przewodnikiem, który pokaże nam nie tylko to magiczne miejsce, ale także oprowadzi nam po Hyde Parku i podzieli się
 z nami kilkoma ciekawostkami, o których w przewodniku na pewno nie przeczytacie.


Ponieważ cmentarz do największych nie należy (znajduje się przecież w prywatnym ogrodzie małej stróżówki), należy pamiętać, że jednorazowo może go zwiedzać raczej mała grupa ludzi. 
Warto więc, zabukować sobie wcześniej miejsce, aby mieć pewność, że uda nam się go odwiedzić. 


 Jeśli natomiast bark czasu nie pozwoli Wam odwiedzić tego miejsca, to przechodząc ulicą Bayswater Road zawsze możecie zerknąć przez ogrodzenie i zobaczyć chociaż maleńką część tego niesamowitego ogrodu.



Muszę Wam powiedzieć, że wizyta na tym małym cmentarzyku wywarła na mnie ogromne wrażenie.
Miejsce to pokazuje nam miłość ludzi do ich zwierząt, a także to, że większość z nas traktuje swoich pupili jak prawowitych członków swoich rodzin.


Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu.
Postaram się też częściej pisać o Londynie, nie tylko o jego słynnych zabytkach, ale także o miejscach trochę zapomnianych przez turystów, które mimo wszystko i tak są warte zobaczenia, a o których nie zawsze przeczytacie w przewodnikach.

Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli.
:)


1 komentarz:

  1. cmentarz jest troszkę zaniedbany, ale i tak fajnie, że jest takie miejsce, które można zwiedzać. moje zwierzaki, które odeszły mają swoje miejsce w rogu działki. a na nich posadzone są kwiatki.

    OdpowiedzUsuń