czwartek, 18 kwietnia 2019

Ulubieńcy Książkowi

Witajcie!
Wiosna zbliża się coraz większymi krokami, co mnie osobiście bardzo cieszy. Więcej słońca, dni coraz dłuższe, cieplej. Człowiek od razu ma więcej energii do życia i działania. Ja wiosnę lubię jeszcze z jednego powodu. Uwielbiam obserwować jak przyroda budzi się do życia, drzewa zaczynają kwitnąć a trawa nieśmiało zaczyna się zielenić. Lubię wtedy przysiąść sobie w parku na ławce i obserwować ten zmieniający się świat wokół mnie. Jeszcze jak pod ręką mam kubek gorącej kawy i jakąś dobrą książkę to mogę powiedzieć, że czuje się jak w raju. Nic tak mnie nie odpręża jak dobra kawa, powieść oraz ciepłe promienie słońca na mojej twarzy. A jeśli i Wy lubicie czytać, to mam dla Was kilka propozycji książkowych które ostatnio bardzo przypadły mi do gustu. Być może i Wam spodobają się one na tyle, że postanowicie po którąś z nich sięgnąć.



"Ogród Zuzanny" - Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

  Urzekająca opowieść o uczuciach przekazywanych za pomocą sekretnego języka kwiatów Zuzanna i Adam poznali i pokochali się na studiach, jednak nie dane było im być razem. Adam wyjechał na studia za granicę, po jakimś czasie ożenił się i przejął zarząd nad majątkiem teściów. Zuzanna zaś rzuciła studia, krótko była mężatką, a od lat samotnie wychowuje dziecko. Jednak los jest przewrotny i – po trzynastu latach – spotykają się na nowo. Adam zamawia projekt ogrodu, którym zajmować się ma właśnie Zuzanna. Kobieta postanawia przekazać mu wiadomość ukrytą w roślinach. W końcu nie od dziś fascynuje ją wiktoriański język kwiatów, często „pisze“ w ten sposób wiadomości do swoich bliskich. Czy Adam zdoła zrozumieć ukryte przesłanie? Ogród Zuzanny to powieść o szczególnej atmosferze, z wyrazistymi, interesującymi bohaterami (także tymi drugoplanowymi, na dwóch czy czterech… łapach), pełna ciepła i humoru. 

Muszę stwierdzić, że nasi polscy pisarze rosną w siłę. Coraz więcej na naszym polskim rynku czytelniczym, pojawia się pisarzy, którzy naprawdę mają świetne pióro, i którzy w sposób interesujący, jak i zabawny potrafią tak skonstruować fabułę, że ciężko nam się oderwać od powieści. Ta książka właśnie do takich należy. I mimo iż jest to powieść obyczajowa, to muszę stwierdzić, że perypetie bohaterów są tak ciekawe, że ma się ochotę tę książkę czytać i czytać. Powieść jest okraszona także sporą dawką humory, co czyni ją jeszcze bardziej urokliwą, a historia trzypokoleniowej rodziny pokazana na łamach tej książki pokazuje, że w życiu zawsze najważniejsza jest miłość i szczęście.
Serdecznie polecam!


"Będzie bolało" - Adam Kay

Witaj w świecie 97-godzinnych tygodni pracy. W świecie decyzji o życiu i śmierci. W świecie nieustannego tsunami płynów ustrojowych. W świecie, w którym zarabiasz dziennie mniej niż szpitalny parkometr. Pożegnaj się z przyjaciółmi i bliskimi związkami… Witaj w świecie lekarza stażysty.
Spisana potajemnie po niekończących się dyżurach, bezsennych nocach i pracujących weekendach książka komika i byłego stażysty Adama Kaya to dotkliwie szczery opis czasu, który spędził na linii frontu brytyjskiej służby zdrowia. Na zmianę zabawne, przerażające i wzruszające zapiski omawiają wszystko, co chcieliście wiedzieć – i sporo rzeczy, o których wolelibyście nie wiedzieć – o życiu lekarzy na oddziale i poza nim. Uwaga, lektura może pozostawić blizny.

Ta książką to wielki hit jeśli chodzi brytyjski rynek wydawniczy. Ostatnimi czasy jest to chyba też najczęściej czyta książka w londyńskim metrze. Co rusz widzą kogoś zaczytującego się w niej. I w sumie to nie ma co się dziwić, gdyż jest ona naprawdę świetna. Dla mnie czytanie tej książki było tym bardziej interesujące, gdyż mieszkając od kilkudziesięciu lat w UK, kilka razy miałam już do czynienia z tutejszą służbą zdrowia. Książka nie tylko ukazuje prawdę na temat pracy lekarza, a także pokazuje od podszewki, jak działa  służba zdrowia w Wielkiej Brytanii. Mimo iż momentami lektura tej książki była dość bolesna, to muszę też zaznaczyć, że śmiechu podczas jej czytania także było dużo. Tak więc jeśli lubcie medyczne klimaty to ta książka na pewno  przypadnie Wam do gustu. Dodam jeszcze, że ta pozycja została książką roku 2018 w kategorii autobiografia, biografia i wspomnienia.



"Dziennik mojego zniknięcia " - Camilla Grebe

Mroczna i niezwykle emocjonująca opowieść o powtarzanych raz po raz kłamstwach, w które z czasem decydujemy się wierzyć. Brutalne morderstwo w małej sörmlandzkiej wsi Ormberg doprowadza do spotkania trzech osób: Malin, młodej policjantki, która starannie zaplanowała swoje życie, Hanne, psycholog sądowej, której egzystencji grozi załamanie, i Jake’a – chłopca, który nosi w sobie niewypowiedzianą tajemnicę.
Pościg za zabójcą jest nie tylko niebezpieczny, ale także zmienia losy całej trójki. Prawda zaś jak zwykle ma wysoką cenę. Książka została uhonorowana Szklanym Kluczem, nagrodą przyznawaną co roku pisarzowi z kraju nordyckiego za najlepszą powieść kryminalną. 


Kryminały to jeden z moich ulubionych gatunków książkowych. A już te napisane przez skandynawskich pisarzy, uchodzą w moim mniemaniu, za najlepsze z tego gatunku. Przeczytałam już ich kilkanaście, i za każdym razem byłam nimi zachwycona. Książka "Dziennik mojego zniknięcia" została uznana za najlepszą książkę roku 2017 według Szwedzkiej Akademii Kryminału. Nie dziwi mnie to, gdyż jest to naprawdę dobry kryminał, w którym wszystko świetnie jest przemyślane, akcja toczy się wartko, a zakończenie jest mega zaskakujące. Tak więc jeśli lubicie skandynawskie klimaty, oraz powieści trzymające w napięciu to koniecznie sięgnijcie po tą książkę. Gwarantuję, że ciężko będzie się Wam od niej oderwać.



 "Bóg nigdy nie mruga" - Regina Brett

Pięćdziesiąt wskazówek. Pięćdziesiąt lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące książki i filmy, inspirujące modlitwy i wypisy z lektur; przypomina o sile psalmów i prostych sentencji. Felietony Reginy Brett docenili i pokochali czytelnicy na całym świecie. Przyklejano je na lodówkach, rozsyłano w e-mailach do bliskich. Tematy lekcji, których udzieliło autorce życie, cytowano na tysiącach blogów i przedrukowywano w gazetach. Ta  książka, stanie się bliska każdemu, kto kiedykolwiek znalazł się na życiowym zakręcie oraz wszystkim szukającym inspiracji. Niech każda z pięćdziesięciu lekcji będzie manifestem – jak bohaterka jednego z esejów, pewna sportowa czapka z prostym hasłem: „Życie jest dobre”. Bo takie jest. Naprawdę.

Ta książka jest już pewnie dobrze Wam znana. Pamiętam jak swego czasu, był wielki bum na nią. Ponieważ zwykle staram się wiedzieć co w trawie piszczy, jeśli chodzi o rynek wydawniczy, skuszona pozytywnymi recenzjami, postanowiłam ją sobie zakupić do mojej domowej biblioteczki. I tym oto sposobem, przeleżała ona u mnie na półce dość długo. Oczywiście nigdy o niej nie zapomniałam. W międzyczasie kupiłam też  kolejne książki tej autorki, jednak nie wiedząc czemu, jakoś ciągle sięgałam po inne powieści, a ta książka, jaki i kolejne z tej serii, czekała na swoją kolej. I tak czekała, czekała, aż się w końcu doczekała. Nie wiem, być może musi przyjść odpowiedni moment, aby sięgnąć po tego typu książki. Tak więc kiedy już ten moment nastał, to przeczytałam ją prawie na jednym wdechu, bo jest to jedna z tych pozycji, które naprawdę dają do myślenia. Pokazuje nam ona, co też tak naprawdę jest w życiu ważne, oraz jakimi wartościami powinniśmy się w nim kierować. Jest to książka która naprawdę potrafi podnieść na duchu i wesprzeć nas w trudnych momentach, których przecież nie brakuje  w żuciu każdego z nas.  Tak więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać tej książki, to czym prędzej po nią sięgnijcie gdyż uważam, że powinna być ona lekturą obowiązkową dla każdego z nas.


I to tyle jeśli chodzi o książki które w ostatnim czasie szczególnie przykuły moją uwagę. Oczywiście w międzyczasie czytałam tez inne powieści, jednak nie wywarły ona na mnie już takiego wrażenia jak te opisane powyżej.


A Wy co czytacie aktualnie??
Dajcie znać, być może i Wasze propozycje mnie zainspirują.

Pozdrawiam
;)

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Instagram

Witajcie!
Mam nadzieję, że  ten tydzień zaczął Wam się miło i przyjemnie. 
Ja nie narzekam. Przede mną kilka luźniejszych dni, więc mam zamiar trochę zwolnić tępo, odpocząć i zrelaksować się. Oczywiście mam tez zamiar częściej tutaj wpadać, i nadrobić moje zaległości blogowe. Mam nadzieję,  że mój plan uda mi się zrealizować w 100%. Póki co jest nieźle, jednak jak to się mówi: "Nie chwal dnia przed zachodem słońca" :).

Dzisiaj zapraszam Was na przegląd zdjęć z mojego Instagrama. 
Wybrałam dla Was tylko kilka fotek, po więcej zapraszam na mój profil.
Będzie mi bardzo miło jeśli mnie tam odwiedzicie. 
 

Ostatnimi czasy Londyn rozkwita. Pewnie to za sprawą wiosny, która zbliża się do nas wielkimi krokami.


Wystroje londyńskich sklepów co rusz mnie zaskakują.
Od czasu do czasu lubię sobie zrobić mały spacer po nich, tylko po to, aby pooglądać ich wystawy.


Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam tatra. Nigdy nie mogę mu się oprzeć, i jeśli tylko jest w karcie to zawsze go zamawiam.


Świetny skandynawski kryminał o którym niedługo napisze Wam więcej.


Do takiej kawiarni aż się chce wejść.


Uwielbiam włóczyć się londyńskimi ulicami i podziwiać architekturę tego miasta.


Wielkanoc już  tuż, tuż, a w sklepach istna plaga królików i czekoladowych jajek.


Mimo iż ranki jeszcze mamy zimne, no natura już się budzi do życia.


Uwielbiam sklepy wnętrzarskie. Mogłabym w nich spędzić cały dzień, i wierzcie mi, nie nudziłabym się wcale. 


Londyn oszalał na punkcie wystrojów kwiatowych. Naprawdę wiele restauracji czy też sklepów stawia na tego typu dekoracje. Mi to nie przeszkadza, bo wychodzę z założenia, że kwiatów nigdy za wiele. 


****

I to tyle ode mnie na dziś. Życzę Wam spokojnej nocy.
Pozdrawim.
;)

niedziela, 14 kwietnia 2019

Nowości Kosmetyczne

Witajcie!
Zakupy kosmetyczne to dla mnie sama przyjemność. Lubie od czasu do czasu pobuszować sobie między drogeryjnymi półkami. Oczywiście do moich zakupów staram się podchodzić ze zdrowym rozsądkiem, i nie ulegać za zbytnio pokusom. Jednak sami wiecie jako to czasami jest... Nasza silna wola, nie wiedząc czemu, nagle wyparowuje z nas, a w naszym koszyku lądują produkty, które tak naprawdę, nie do końca są na potrzebne. Jednak pamiętajmy, że czasem także i my zasługujemy na odrobinę luksusu i przyjemności. Tak więc po co  sobie wszystkiego odmawiać.

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka kosmetyków które ostatnio się u mnie pojawiły. Są to dla mnie totalne nowości, jednak już wiem, że na pewno jeszcze nie raz sięgnę po te kosmetyki, gdyż sprawdzają się one u mnie naprawdę dobrze. Tak więc jeśli jesteście ciekawi co też nowego gości ostatnio w mojej łazience, to zapraszam na dzisiejszy post.

- LAURA MERCIER - Miód do kąpieli
Jako wielka zwolenniczka kąpieli uwielbiam testować  różnorakie płyny czy też bomby do kąpieli. Zwykle nie wydaje na nie za dużo pieniędzy, jednak od czasu do czasu lubię się rozpieścić czymś ekstra. Miód do kąpieli to dla mnie totalna nowość. Pachnie obłędnie tartą cytrynową, robi niesamowitą pianę, a jego konsystencja do złudzenia przypomina prawdziwy miód. Fajnym gadżetem jest także szpatułka która ma za zadanie ułatwić nam korzystanie z tego produktu. Kąpiel z udziałem tego produktu to prawdziwa przyjemność dla ciała i ducha.


- LAURA MERCIER - Krem do ciała
Krem do ciała, także o zapachu cytrynowej tarty, to kolejny mój wielki ulubieniec. Produkt ma kremową gęstą konsystencję, która bardzo szybko się wchłania, pozostawiając naszą skórę dobrze nawilżoną i odżywioną. Do tego niesamowicie pachnie, a zapach na naszej skórze utrzymuje się naprawdę długo. Rano zdejmując piżamę, nadal moje ciało jest otulone tym zapachem.


- DERMALOGICA - Maseczka do twarzy
Maseczki, zwłaszcza te nawilżające to kosmetyki po które naprawdę często sięgam. Mam ich sporo w swojej łazience i ciągle kupuję nowe. Ta z firmy Dermalogica nie tylko nawilża naszą skórę, a także zmniejsza widoczność drobnych linii i zmarszczek. Maska w swoim składzie zawiera kwas hialuronowy a także wyciągi roślinne, których zadaniem jest łagodzenie podrażnień na naszej skórze, oraz przywrócenie jej elastyczności. Super maska, której efekty nawilżenia widać od razu.


- DERMALOGICA - Tonik do twarzy
Tonik do twarzy, to kosmetyk który wiele z nas uważa za zbędny i niepotrzebny. Ja tak nie sądzę. Uważam, że tonizowanie twarzy nie tylko przywraca naszej skórze odpowiednie pH, ale także  działa na nią kojąco i nawilżająco. Zresztą ostatnimi czasy na naszym rynku pojawiło się tyle różnorodnych toników, że ich zakres działania sięga już dużo dalej. Tak więc naprawdę nie warto pomijać tego kroku w naszej codziennej pielęgnacji. Tonik z firmy Dermalogica nie tylko odświeża i łagodzi naszą twarz, ale także likwiduje podrażnienia oraz wszelkie zaczerwienienia. Nawilża także naszą cerę, i tak jak większość toników, przygotowuje ją na przyjęcie kolejnych kosmetyków. W swoim składzie zawiera między innymi  lawendę, aloes oraz balsam miętowy. Produkt dodatkowo posiada pompkę która bardzo ułatwia aplikację, przez co codzienne używanie tego toniku jest bardzo szybkie, łatwe i przyjemne.


- DERMALOGICA -Serum pod oczy
Serum ma za zadnie ujędrnić skórę wokół oczu, likwidować zmarszczki, zwalczać oznaki starzenia się skóry, a także stymulować produkcję kolagenu. Produkt ma wodnistą konsystencje (jak to zwykle bywa w przypadku serum) która bardzo szybko się wchłania. Skóra po jego użyciu jest natychmiast napięta i nawilżona. Stosuję ten produkt na noc i muszę przyznać, że sprawdza się on u mnie rewelacyjnie. Mimo  swej małej pojemność (tylko 3ml) muszę stwierdzić, że jest to produkt bardzo wydajny.


- JO MALONE - Żel do mycia
Na żele do mycia nie wydaję dużo pieniędzy. Zwykle sięgam po te drogeryjne. Sprawdzają się one u mnie dobrze i kosztują niewiele. Na ten z Jo Malone skusiłam się jednak ze względu na piękny orzeźwiający zapach. Połączenie herbaty Earl Grey oraz ogórka daje niesamowite połączenie. Żel nie tylko świetnie odświeża ale także pobudza. Podczas porannego prysznica sprawdza się on idealnie. Od razu człowiek ma więcej energii do działania.


- VOTARY - Olejek myjący
Ten kosmetyk to wielki ulubieniec księżnej Kate. Nie dziwię się, gdyż jest on naprawdę bardzo dobry, skuteczny w swoim działaniu, a do tego w 100% naturalny. W jego skład wchodzą: geranium, róża, morela, rumianek a także olej jojoba oraz z pestek winogron. Produkt bardzo dobrze zmywa makijaż, nawet wodoodporny. Jego używanie jest bardzo przyjemne, nie wymaga zbędnego pocierania, a makijaż oczu schodzi błyskawicznie. Ze względu na swój składa ma zapach ziołowy, co nie wszystkim może przypaść do gustu. Mi osobiście to nie przeszkadza, gdyż ja lubię takie zapachowe nuty a kosmetykach. Na plus muszę zaznaczyć także to, że nie podrażnia on oczu, a jeśli nawet dostanie się delikatnie pod powieki nie powoduje żadnej reakcji. Zero szczypania czy zaczerwienienia. Jak dla mnie jest to naprawdę świetny olejek o super składzie. Polecam!


I to tyle jeśli chodzi o moje ostatnie nowości kosmetyczne.
A Wam co ostatnio wpadło ciekawego w ręce?


Pozdrawaim
:)

sobota, 30 marca 2019

Oszczędzanie - Kosmetyki cz.II

Witajcie!
Drogerie co rusz oferują nam jakieś nowości kosmetyczne. Toniki, maseczki, kremy, co moment na rynek wchodzi coś nowego, lepszego i droższego.  A przecież kiedyś  nasze mamy czy też babcie, nie miały dostępu do takich różnorodnych kosmetyków, a także dbały o swoją urodę. Pamiętam jak moja babcia co tydzień robiła sobie maseczkę z ogórka i zawsze mi powtarzała, że jest to jej najlepsza metoda na gładką, promienną i bez przebarwień skórę. I powiem Wam, że rzeczywiście jej cera była bardzo ładna i mimo iż z wiekiem pokryła się zmarszczkami, to nie było na niej żadnych przebarwień! Tak więc dzisiaj będzie nie tylko o naturalnej pielęgnacji, ale także o innych prostych metodach które pozwolą nam zaoszczędzić kilka groszy na kosmetykach.



Wykorzystuj to co masz pod ręką:
  • Zanim zdecydujemy się na zakup jakiejś drogeryjnej maseczki pomyślmy czy też nie możemy jej zrobić sami. W naszej kuchni znajduje się mnóstwo owoców i produktów które możemy wykorzystać w kosmetyce. Na przykład bardzo wile owoców ma właściwości odżywiające cerę, i można z nich przygotować tanie i skuteczne maski do twarzy. Tak więc warto rozeznać się w tej tematyce. 
  • Jeśli ktoś lubi naturalną pielęgnację to warto zamiast serum czy też kremu sięgnąć po naturalne oleje. Olej rycynowy czy też z pestek winogron, super działa na skórę, a do tego ich używanie pozwoli zaoszczędzić nam na niektórych kosmetykach.
  • Jeśli chodzi o włosy to i tutaj da się troszkę zaoszczędzić. Szampon wiadomo trzeba kupić, jednak na płukankach do włosów da się już oszczędzić. Zamiast kupować gotowe produkt, warto ponownie zajrzeć do kuchni i przygotować sobie napar z pokrzywy, rumianku albo też zmieszać cytrynę z wodą. Takie płukanki są tanie i bardzo szybkie w przygotowaniu.
  • Także piling da się samemu przygotować. Tutaj z pomocą przyjdą nam płatki owsiane, mielona kawa czy też sól gruboziarnista. Dany produkt wystarczy zmieszać z olejem i już mamy gotowy piling do ciała.




Nie marnuj produktów:
  • Wykorzystujmy kosmetyki do końca. Zanim dane opakowanie wyląduje w koszu upewnijmy się, że dany produkt wykorzystaliśmy do końca. Często w tubce która na oko wydaje się nam już być pusta, znajduje się jeszcze sporo produktu. Tak więc czasem warto przeciąć opakowanie, aby się upewnić, że nic się nie zmarnowało.
  • Szukajmy innego zastosowania danego produktu. Często jest tak, że jakiś kosmetyk nie sprawdza się u nas. Zanim jednak pochopnie wywalimy go do kosza, pomyślmy czy też nie da się go w jakiś inny sposób wykorzystać. Balsam który nie do końca nam pasuje może się sprawdzić jako krem do stóp,  a szampon który np. plącze nam włosy może się sprawdzić jeśli chodzi o pranie naszych pędzli do makijażu.
  • Sprawdzaj daty ważności. Kosmetyki także się starzeją i mają swoją datę ważności. Tak więc jeśli lubimy mieć ich zapas warto co jakiś czas je przejrzeć aby zorientować się po które  nich powinniśmy sięgnąć w pierwszej kolejności.
  • Dbaj o swoje produkty. Wiadomo, że kosmetyk odpowiednio przechowywany posłuży nam dłużej. Tak więc chrońmy je przed światłem, ciepłem oraz wilgocią.
  • Przedłużaj trwałość kosmetyków. Wiadomo, że ta rada nie tyczy się wszystkich produktów. Jednak są  takie kosmetyki, których trwałość da się wydłużyć. Mam tu namyśli lakieru do paznokci czy tez zaschnięte lekko tusze do rzęs. Gęsty lakier da się uratować wkładając go do wrzątku lub też dodając do niego specjalnego rozcieńczalnika. Natomiast zaschnięty tusz da się reaktywować dodając do niego kilka kropel płynu micelarnego.



****


I tak oto przedstawiają się moje porady dotyczące oszczędzania na kosmetykach.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie one znajdą zastosowanie u was. Ja także nie wszystkie z nich stosuję. Jednak fakt jest faktem, że większości z nich przestrzegam i dobrze mi z tym. Oczywiście nadal lubię kupować kosmetyki i staram się też niczego sobie nie odmawiać. Jednak dobrze jest też wiedzieć, że oszczędzanie tak naprawdę nie jest ciężkie i nie wymaga od nas za wielu wyrzeczeń.  Czasem trzeba tylko znaleźć sposób, który najbardziej będzie nam odpowiadał.

A Wy w jaki sposób oszczędzacie na kosmetykach?

Pozdrawiam
:)

niedziela, 24 marca 2019

Oszczędzanie - Kosmetyki cz.I

Witajcie!
Oszczędzanie to temat dla niektórych wstydliwy. Ludziom wydaje się, że jak ktoś oszczędza to pewnie jest biedny i ledwo wiąże koniec z końcem. Ja tak jednak nie myślę. Dla mnie oszczędzanie, to racjonalne gospodarowanie moimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Oczywiście, zdaje sobie sprawę, że nie jestem ekspertem w oszczędzaniu, i nadal mogłabym robić w tym zakresie więcej. Jednak nie po to też ciężko pracuję aby sobie wszystkiego odmawiać. Są rzeczy na które lubię wydawać pieniądze i wydaję. Uważam jednak, że do wszystkiego trzeba mieć zdrowe podejście i czasem zastanowić się, czy dana rzecz jest nam naprawdę potrzebna. 

My kobiety, z reguły najwięcej wydajemy na:
  • kosmetyki
  • ubrania 
  • buty
  • torebki 
  • kolorowe magazyny
  • książki 



Analizując moje zakupy, także mogę stwierdzić, że i ja na te rzeczy wydaję sporo.
Oczywiście mogę się tłumaczyć, że przecież ja tych rzeczy potrzebuję, są one mi niezbędne itp. Ale czy tak naprawdę jest? Jeśli każda z nam, postawiłaby sobie takie pytanie przed zakupem kolejnej rzeczy, to pewnie większość z nas, będąc oczywiście ze sobą szczerym, szybko odłożyłoby daną rzecz na półkę. Bo taka jest prawda, kupujemy pod wpływem chwili, impulsu, nie zastanawiając się czy tak naprawdę potrzebujemy tego wszystkiego.

Uważam jednak, że oszczędzania można się nauczyć. A czasem nawet nie trzeba się tego uczyć, bo nasza sytuacja życiowa sama nas do tego zmusza. Nie zmienia to jednak faktu, że konsumpcjonizm nie jest zdrowy i szkodzi nie tylko nam ale także naszej planecie. Jednak o minimalizmie i życiu w duchy slow life będzie kiedy indziej. Dzisiaj będzie o oszczędzaniu, a  ściślej mówiąc o oszczędzaniu na kosmetykach. Od razu zaznaczę, że nie będę Was namawiać bo zupełnego zrezygnowania z ich kupowania. Co to to nie! Po prostu uważam, że podchodząc racjonalnie do zakupów, można nadal dbać o siebie a przy tym trochę zaoszczędzić.


Róbmy rozsądnie zakupy!
  • Róbmy listę zakupów kosmetyków które aktualnie się skończyły i których w najbliższym czasie będziemy potrzebować. Jeśli podczas zakupów będziemy się jej trzymać, to na pewno unikniemy nieprzemyślanych, czy tez niepotrzebnych wydatków. Bez takiej listy, do naszego koszyka zawsze coś dodatkowego może nam wpaść.
  • Nie róbmy zapasów.  Nadmierne magazynowanie kosmetyków, sprawia że ich data przydatności ulega przedawnieniu i niestety musimy je wyrzucić, a w raz z kosmetykiem do kosza wędrują nasze pieniądze.
  • Korzystajmy z promocji. Jeśli jakiś produkt nam się skończył to starajmy się kupić kolejny, ale taki który aktualnie będzie w promocyjnej cenie.
  • Testujmy. Nie mam tu jednak na myśli kupowania hurtowej ilości kosmetyków i testowania ich:).  Zanim zdecydujemy się na zakup jakiegoś drogiego kosmetyku, poprośmy w sklepie o jego próbkę, lub też zdecydujmy się na zakup zestawu miniaturek. Przecież nowy kosmetyk nie tylko możne nam nie odpowiadać, ale także może nas uczulić, a wtedy nie będziemy mogły go używać i okaże się, że pieniądze wywaliliśmy w błoto.
  • Wybieraj większe opakowania.  Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie kosmetyki da się kupić w dużych opakowaniach. Jednak balsamy, żele pod prysznic, czy też szampony może dostać w dużych 500ml pojemnościach. Takie produkty zwykle są tańsze, a dodatkową formą oszczędzania może być możliwość dzielenia się nimi z innymi członkami rodziny. Wtedy nie tylko  oszczędzamy miejsce w łazience ale także nasze pieniądze.
  • Nie kupuj pod wpływem emocji. Wiele z nas tak ma, że gdy dopada nas zły nastrój to staramy sobie go poprawić zakupami. Wtedy najczęściej kupujemy za dużo niepotrzebnych  kosmetyków. W takim momencie lepiej pójść na spacer, czy też poszukać innej alternatywy która pozwoli nam odzyskać lepszy nastrój.
  • Wyrób sobie kartę lojalnościową. Wiele drogerii ma taką opcję w swojej ofercie. Taka karta stałego klienta często pozwala nam kupować taniej czy też daje nam dostęp do różnych bonusów.
  • Porównuj ceny. Często jest tak, że w różnych sklepach kosmetyki mają różną cenę. Dobrze więc przed zakupami zorientować się, w którym sklepie kosmetyki mają najtańsze ceny i właśnie tam je kupować. Dobrą opcją są tutaj też sklepy internetowe, w których to kosmetyki są zwykle dużo tańsze niż te w sklepach stacjonarnych.
  • Czytaj składy kosmetyków. Niestety często płacimy za ładne opakowanie i znaną markę. Dopiero przy dokładnej analizie składu widzimy, że kosmetyk zawierający dokładnie te same składniki możemy mieć za znacznie niższą cenę. Pamiętajmy, tańszy nie zawsze znaczy gorszy. 
  • Czytaj opinie konsumentek. Sprawdza się to zwłaszcza wtedy, kiedy chcemy skusić się na coś nowego, czego jeszcze wcześniej nie mieliśmy okazji używać. Takie opinie zwykle są bardziej wiarygodne niż reklamy, których zadaniem jest przyciągnięcie jak najwięcej potencjalnych klientek. 


*****


Aby ten post nie był za długi  postanowiła,  że podzielę go na części. Tak więc jeśli temat Wam się spodobał i chcielibyście dowiedzieć się więcej w tym temacie, to zapraszam do zaglądania tutaj.
A jeśli i Wy macie jakieś swoje sprawdzone patenty na oszczędzanie na kosmetykach, to zapraszam do dyskusji.
Będzie mi miło, jeśli podzielicie się zemną swoimi sprawdzonymi metodami.  

Pozdrawiam
:)
 




niedziela, 17 marca 2019

Lutowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Luty, to miesiąc który dla wielu kojarzy się właśnie z Walentynkami. Ja do tego święta mam stosunek ambiwalentny. Jakoś specjalnie nie celebruje tego dnia. Uważam, że jak się kogoś kocha, to każdy dzień jest dobry aby mu to powiedzieć, czy też okazać. Mój chłopak też tak myśli, tak więc dla nas jest to raczej normalny dzień w roku. 

Jednak zdaje sobie sprawę, że wiele osób celebruje to święto. Sklepy już od połowy stycznia uginają się od czekoladowych serc, a kwiaciarnie 14 lutego przeżywają oblężenie. Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie zrobiło się z tego trochę święto komercyjne, jednak fajnie, że mamy te Walentynki, gdyż uważam, że zakochani w sobie ludzie powinni mieć swój dzień w kalendarzu. Być może właśnie tego dnia, ktoś odważy się powiedzieć kocham, czy też pokazać swojej drugiej połowie jak bardzo mu na niej zależy.


Glossybox,  jak co roku zresztą, także poczuł ducha miłości, i swoim pudełeczkiem nawiązał właśnie do tego święta.

Pudełko jest proste, ale bardzo ładne. Ja, większość tego typu pudełek sobie zostawiam. Służą mi potem one do  przechowywania różnych drobiazgów.

To tyle słowem wstępu. Pora przejść do pokazania Wam zawartości.

- NAILS INC - Lakier do paznokci
Pamiętam, że był taki okres kiedy to lakier do paznokci, był prawie w każdym pudełeczku.
Trochę mnie to denerwowało, gdyż niektóre ich kolorki w ogóle niebyły w moim guście. Potem sytuacja uległa zmianie i rzadko kiedy trafiał się jakiś lakier. Nawet mnie to ucieszyło, gdyż moja kolekcja lakierów była na tyle spora, że już nowych naprawdę nie było mi potrzeba. Jednak przyszedł  luty i znów mamy lakier. Nie powiem, że jakoś się z niego bardzo cieszę, chociaż muszę przyznać, że czerwonych lakierów nigdy za wiele. Wiadomo, ten odcień na paznokciach to już klasyka, więc na pewno będę go używać. Mam tylko nadzieję, że za miesiąc nie znajdę kolejnego lakieru w pudełeczku.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £15.


- VITAMASQUES - Maska w płachcie
Maseczki w płachcie, co coś co zawsze jest przeze mnie mile widziane jeśli chodzi o zawartość pudełeczek Glossybox.  Wiadomo, tego typu maseczki raczej do najtańszych nie należą. A przecież tego typu maseczka jest tylko do użytku na raz. Więc z tego kosmetyki naprawdę się cieszę. Maska ma za zadanie odżywić, nawilżyć a także rozświetlić naszą skórę.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £4.99


- LUXIE BEAUTY - Pędzel do makijażu
Z pędzli do makijażu zawsze się cieszę. Wiadomo, że jak ktoś maluje się codziennie to dobrze jest mieć ich więcej. Główną ich zaletą jest wtedy to, że nie trzeba ich za często myć :).  Pędzel przeznaczony jest do nakładania rozświetlacza. Na co dzień bardzo często sięgam po tego typu kosmetyk, tak więc pędzel  na pewno mi się przyda.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £15.


- REGENERATE - Pasta do zębów
Na temat  tego co sadzę o pastach, które co jakiś czas znajduje w pudełeczku Glossybox, już nie raz wam pisałam.  Mimo iż jest to produkt który na pewno mi się przyda, to nie ukrywam, że na jego miejscu chętniej bym widziała jakiś inny kosmetyk pielęgnacyjny. Jak dla mnie tego typu produktów, raczej nie powinno być w tego typu pudełeczkach. Trzeba też zaznaczyć, że lutowe pudełku ma celebrować walentynki. Więc czyżby zespół Glossybox'a sugerował nam abyśmy umyli zęby przed walentynkową randką?! No naprawdę, mogliby się trochę bardziej postarać. Druga sprawa to to, że ta pasta kiedyś już była w pudełeczku, więc naprawdę słabe to, że produkty zaczynają się powtarzać.
Produkt mini (14ml) o wartości £2.50.


- HUDA BEAUTY - Konturówka do ust 
Kosmetyki tej marki ostatnimi czasy robią furorę na rynku. Więc fajnie, że tego typu marki coraz częściej pojawiają się w pudełeczkach Glossybox. Konturówka jest w kolorze Venus, czyli jest to taki typowy nudziak w odcieniu brązu. Nie do końca widzę się w takim kolorze, jednak nie mówię mu nie. Myślę, że pierwsze testy powiedzą mi czy jest to kolor dla mnie. Jakiś czas temu w jednym z pudełeczek była matowa pomadka w płynie tej firmy, której kolor jest bardzo zbliżony do tej konturówki. Tak więc szkoda, że i tym razem trafił mi się kosmetyk w bardzo podobnym odcieniu.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £16.


- MUGLER -  Próbki perfumy 
Perfumy Alien, te oryginalne, należą do moich ulubionych. Jest to zapach który albo się lubi albo nienawidzi. Ja bardzo lubię moce, wyraziste nuty, więc od razu zakochałam się w tych perfumach. Jest to typowo zapach na wieczór, lekko duszący, więc zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie on do gustu. Ja je bardzo lubię, więc myślę, że i ta najnowsza wersja tego zapachu przypadnie mi do gustu. W perfumach mamy wyczuwalne nuty: imbiru, cynamonu, kwiatu pomarańczy wanilię, białą ambrę oraz kwiat tuberozy. 
Fajnie że w Glossybox'ie coraz częściej pojawiają się próbki perfum. Uważam, że jest to dla nas świetny sposób na odkrycie nowych zapachów.  Miło też, że zespół Glossybox pomyślał o naszych facetach, i dodał do pudełka próbkę perfum męskich. Kto wiem, może i nasze drugie połówki odkryją nowy zapach dla siebie.


Podsumowując całość, muszę stwierdzić, że jestem trochę rozczarowana tą zawartością. Myślała, że lutowe pudełko będzie  zawierało naprawdę wielkie hity kosmetyczne, a tak się niestety nie stało. Uważam, że mogli się bardziej postarać jeśli chodzi o tą walentynkową edycję pudełka. Tak naprawdę to jestem tylko zadowolona z maseczki i pędzla. Lakier też mi się przyda, zwłaszcza na lato, jednak mam ich już tyle, że i bez tego bym się obeszła. Konturówka fajnie jakby była  w innym kolorze, natomiast pastę do zębów przemilczę. Próbki perfum, to fajna sprawa i mam nadzieję, że coraz częściej będę pojawiają się one w Glossybox'ie.

A Wy co sądzicie o tej zawartości??

sobota, 9 marca 2019

" Mały Poradnik Życia" - Kalendarz

Witajcie!
Już nie raz Wam wspominałam, że uwielbiam wszelakie notesy, notatnik czy też kalendarze. Bardzo lubię robić w nich notatki, zapisywać różne rzeczy, umieszczać w nich swoje przemyślenia czy też refleksje.

Należę także do tych osób, które lubią rozpisać sobie plan dnia, czy też zapisać ważne sprawy do załatwienia. Ułatwia mi to nie tylko codzienne funkcjonowanie, ale także pomaga nie zapomnieć o ważnych sprawach do załatwienia, czy też wydarzeniach która łatwo jest przegapić w codziennym pędzie.

W mojej codziennej organizacji dnia pomagają mi plannery, kalendarze oraz notesy których mam dość sporo.
Kalendarzy ściennych czy też takich do postawienia jest u mnie znacznie mniej. Pewnie dlatego, że rzadko kiedy mogę znaleźć taki, który by mi w pełni odpowiadał. Jednak pod choinka, ku mojemu zaskoczeniu, znalazłam jeden właśnie w takiej formie, i muszę przyznać, że jestem nim zachwycona. Tak więc jeśli jesteście ciekawi jaki to kalendarz tak przypadł mi do gustu to zapraszam do dalszej części postu.


"Kiedy Adam pakował walizki, wyjeżdżając na studia, jego ojciec H. Jackson Brown, Jr. wręczył mu własnoręcznie spisany zbiór rad, spostrzeżeń i przypomnień, które - opublikowane później w trzech tomikach Małego poradnika życia - stały się ulubioną lekturą Amerykanów, a od pewnego czasu również Polaków. 
Przedrukowując na kartkach naszego kalendarza 365 rad i sentencji (również w wersji angielskiej), mamy nadzieję, że pomogą nam one przypomnieć sobie to, o czym chcielibyśmy pamiętać, skłonią do owocowych działań i refleksji lub choćby do uśmiechu.  

Od razu muszę zaznaczyć, że nie jest to jakoś pięknie wydany kalendarz. Swoim wyglądem nawiązuje do tych tradycyjnych, z których codziennie wyrywa się jedną kartkę. Mi tego typu kalendarze kojarzą się z moimi dziadkami. Pamietam, że babcia co roku kupowała właśnie kalendarz tego typu i wieszała go u siebie na ścianie w mieszkaniu, a codziennie zrywanie kartki z kalendarza było jej nieodzownym elementem dnia. Ten kalendarz także można powiesić, albo też postawić (zawiera stojak), jak kto woli. Ja swój postawiłam na szafce nocnej.

Dla mnie w tym kalendarzu nie liczy się jednak wygląd, a piękne sentencje, które każdego dnia przypominają mi, co też w życiu tak naprawdę się liczy i ma znaczenie. To właśnie one sprawiły, że ten kalendarz tak bardzo przypadł mi do gustu. Codziennie wyrywając kolejną kartkę z kalendarza, czuje się tak, jakby ktoś dawał mi kolejną radę jak być dobrym człowiekiem i żyć w zgodzie ze sobą.  



Dodatkowym plusem jest także to, że na każdej stronie kalendarza mamy trochę miejsca na nasze osobiste notatki czy też ważne informacje których nie chcemy zapomnieć. Myślę, że zostało to bardzo dobrze przemyślane. Mały niepozorny kalendarz, idealny na biurko, który nie tylko informuje nas jaką aktualnie mamy datę, kto obchodzi danego dnia imieniny, ale także dający nam codzienną dawkę modrości.

A jak już o mądrościach mowa to chyba czas aby Wam ich kilka przytoczyć:
  • W życiu bywa ślisko. Wszyscy potrzebujemy kochającej dłoni, która nas podeprze. 
  • Słuchaj i obserwuj ludzi, kiedy s a naprawdę wściekli. Wtedy pokazują swoje prawdziwe ja.
  • Pamięta, że dobrzy przyjaciele, dobre zdrowie i dobre małżeństwo nie są dane raz na zawsze.
  • Nigdy nie psuj przeprosin wymówkami.
  • Każdego dnia powiedz coś miłego trzem osobom.
  • Pożyczaj ludziom tylko te książki, z którymi bez żalu możesz się rozstać.
  • Większość osób nie chce, żebyś proponował im rozwiązanie ich problemów. Chcą tylko, żebyś ich wysłuchał.
  • Jesteś tym co robisz, nie tym, co planujesz.
  • Bądź otwarty i dostępny. Następna spotkana osoba może zostać twoim najlepszym przyjacielem.

Bardzo fajne w tym kalendarzu jest też to, że każda z tych myśli jest przetłumaczona na język angielski.
Pozwala nam to nie tylko na codzienne obcowanie z tym językiem, ale także sprawia, że możemy poszerzyć swoją znajomość angielskiego. Jak dla mnie jest to świetny pomysł!


Zdaje sobie sprawę, że mamy już marzec i pewnie większość z Was już od dawna ma zakupione kalendarze na ten rok.  Postanowiła jednak Wam o nim napisać, gdyż uważam, że jest on naprawdę godny polecenia, i kto wie, być może pod koniec roku wybierając nowy kalendarz skusicie się właśnie na ten. Ja serdecznie Wam go polecam.

Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.
:)