sobota, 8 września 2018

Sierpniowy Glossybox - Edycja UK

Witajcie!
Znowu zrobiłam sobie małą przerwę od blogowania. A to wszystko za sprawą wakacji, czasu wolnego od pracy, ogólnego relaksu a także małego detoksu od mediów społecznościowych. Wierzcie mi, czasami dobrze jest sobie zrobić taki reset. Zwolnic, odetchnąć i nabrać dystansu do pewnych rzeczy.


Jednak teraz już czas wrócić do starej rutyny. Mam nadzieję, że nie rozleniwiłam się za bardzo i uda mi się pisać i publikować posty w miarę regularnie. Dzisiaj nadrabiam zaległości kosmetyczne i przychodzę do Was z odsłoną sierpniowego pudełeczka Glossybox, który swoją drogą był dość słaby. Przynajmniej jak dla mnie. Tak więc jeśli chcecie się dowiedzieć jak wygląda zawartość która mnie tak rozczarowała, to zapraszam do czytania.


- RIMMEL LONDON - Tatuaże oraz pieczątka do robienia tatuaży.
Ja na tego typu rzeczy jestem już chyba za duża. Może jeszcze jakbym jeździła na letnie festiwale to mogłabym się z tego typu produktów ucieszyć. Jednak ja, mimo iż bardzo lubię muzykę, raczej na tego typu eventy nie chadzam. Rozumiem jednak założenie zespołu Glossybox, że przecież lato to szał różnorakich festiwali, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii,  i dlatego tego typu tatuaże znalazły się właśnie w sierpniowym pudełeczku. Tak jak pisałam na festiwal w najbliższym czasie się nie wybieram, jednak może skuszę się na któryś z tych tatuaży jaki będę szła na jakąś szaloną imprezę do klubu. W końcu do odważnych świat należy.


 Jeśli jednak chodzi o stempelek w kształcie serca, to tutaj już w ogóle nie widzę zastosowania go w moim codziennym życiu. Myślę, że najbardziej ucieszy się z niego moja mała bratanica :)
Produkty pełnowymiarowe o wartości £4.99.


- VICTORIA"S SECRET PINK - Maseczka w płachcie.
Z tego typu produktów zawsze się cieszę, gdyż do najtańszych one nie należą, a wiadomo taka maseczka w płachcie jest jednorazowego użytku. Tak więc fajnie, że coraz więcej się ich pojawia w Glossybox'ie. 
Maseczka ma właściwości odżywcze, a w swoim składzie zawiera olej kokosowy.  
Produkt pełnowymiarowy o wartości £5.


- TRIFLE COSMETICS -Farbka do ust i policzków
Tego typu produkty 2 w 1 zwykle używam tylko do ust. Jakoś na policzki ciężko jest mi je aplikować, a także boję się, że mogą one zrobić u mnie nieestetyczne plamy. Jeśli chodzi o róż do jestem raczej tradycjonalistką i zwykle wybieram ten w kamieniu. Jednak z ustami zawsze lubię sobie poeksperymentować, pewnie też dlatego, że jeśli coś nie wyjdzie to taki makijaż jest łatwiej zmyć, niż męczyć się z nieestetyczną plamą na policzkach. Produkt w 78% bazuje na wodzie i ma nam zapewnić zdrowy oraz trwały kolor podobno aż do 10 godzin. Wszyscy ci co cenią sobie naturalność w kosmetykach na pewno się ucieszą z tego produktu, gdyż w 99% jest on naturalny, a więc nie zawiera parabenów, olejów mineralnych a także glutenu. Farbka zamknięta jest w bardzo poręcznym małym opakowaniu, dodatkowo zawiera pipetkę, która na pewno ułatwi jej nakładanie.  Kolorek też jest bardzo ładny, taki soczyście truskawkowy.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £17.50.


- KALEIDO COSMETICS  - Rozświetlacz.
Tego typu kosmetyków używam cały rok a nie tylko podczas wakacji, więc myślę, że na pewno mi się on przyda. Z tym, że przez to, że jest on dość ciemny (swoim kolorem wpada bardziej w brąz niż złoto), raczej będę go używała jaki cienia do powiek. Jego konsystencja jest dość zbita, więc myślę, że być może w tej roli się sprawdzi. Do mojej cery może on się nie nadać, gdyż ja z natury jestem dość blada, a wiadomo że nie chcę paradować z brązowymi policzkami, gdyż będzie to wyglądało bardzo komicznie. 
Produkt pełnowymiarowy o wartości £13.


- 3INA - Cień do oczu w farbce.
Z tym produktem myślę, że się pożegnam dość szybko, gdyż nie cierpię niebieskich cieni do oczu, a ta farbka jest właśnie w takim kolorze. Dodatkowo nie lubię także nakładać płynnych cieni na moje powieki. Mimo iż produkt jest wodoodporny, mocno napigmentowany oraz trwały, to niestety jego kolor totalnie go dyskwalifikuje w moim makijażu. Producent zaleca, używanie go także jako eyelinera, jednak ja od dłuższego czasu jestem wierna czarnej kredce na powiece, tak wiec temu kosmetykowi mówię zdecydowane do widzenia.
Produkt pełnowymiarowy o wartości £8.95.


****


I tak przedstawia się zawartość sierpniowego Glossybox'a.
Jak dla mnie szału nie ma. Tak naprawdę to jedynie cieszę się  z  maseczki w płachcie oraz z farbki do ust.
Reszta kosmetyków jakoś nie trafiła w mój gust.

A Wy co sądzicie o tej zawartości??
Przypadła Wam do gusty??
 

Pozdrawiam
:)


12 komentarzy:

  1. no rzeczywiście, poza chyba maseczką, na resztę bym się nie zdecydowała..

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprócz maseczki nic mnie nie zainteresowało. Ostatnio zauważyłam, że te wszystkie box'y kosmetyczne mają niezłą tendencję spadkową jeśli chodzi o zawartość. Szkoda :c

    OdpowiedzUsuń
  3. ta farbka do ust wydaje się fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic mnie tu nie zaciekawiło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dokładnie te same tatuaże !! Kupiłam na Ibizie z 2 lata temu i jeszcze nie użyłam ale za tydzień lece na wakacje i w końcu pójdą w ruch :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie jestem przekonana do żadnej edycji tych pudełek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety muszę się z Tobą zgodzić, że szału niestety nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze o nowosciach ksometycznych mozna się u Ciebie dowiedziec :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W moim guście też tu za bardzo rzeczy nie ma. Kiedyś miałam takie tatuaże hehe no już nie te latka niestety :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Opakowania mnie zaciekawily. Oby zawartość była równie interesująca :)

    OdpowiedzUsuń