wtorek, 9 grudnia 2014

Małe Chińskie Stópki cz.II

 Witajcie!!
Dzisiaj kolejna część o małych chińskich stópkach.
U wielu z Was ten dziwny proceder wywołał wielki niesmak na twarzy.
Wcale się nie dziwię, bo i dla mnie jest to dziwne i niezrozumiałe.
Uważam jednak, że warto znać zwyczaje innych kultur, choćby tylko po to, żeby docenić to, w jakim kraju i jakiej kulturze przyszło na żyć.


Poeci pisali erotyczne wiersze o powabnych stopach, a ich wygląd zaczął określać wartość kobiety.  To, co na początku było artystycznym kaprysem, stało się obowiązkiem i powszechnie stosowanym zwyczajem. Wszystkie kobiety musiały dążyć do ideału Złotego Lotosu, w przeciwnym razie były nieakceptowane i nie miały szansy na wyjście za mąż. Duże stopy stały się czymś tak ohydnym i odrzucającym jak włochata brodawka na środku twarzy. Z drugiej strony maleńkie i kształtne stopy dawały szansę awansu społecznego. Tylko takie dziewczyny mogły trafić na dwór jako służące, wyjść za bogatego mężczyznę albo zostać jego legalną konkubiną. Nie było więc wyjścia małe stopy oznaczały lepszą przyszłość. Im stopy były mniejsze, tym bardziej szanowana była ich właścicielka. Dziewczyny które niezbyt ciasno wiązały bandaże -  choćby po to, żeby zmniejszyć ból - i miały w rezultacie nieco większe stopy, trafiały do gorszych prac za niższe wynagrodzenie.  



Pierwszy cesarz Chin z dynastii Mandżurów  zabronił zmniejszania stóp. Później zakazywali tego także misjonarze i nacjonaliści, aż w końcu skutecznie udało się komunistom w 1949 roku. Uważali pewnie, że obywatelka z nienaturalnie małą stopą, która ogranicza jej możliwość swobodnego poruszania się nie będzie mogła na równi z innymi włączyć się w budowanie nowego państwa. 

W 1912 roku rzą republiki pod groźbą kary śmierci kazał kobietom odwiązywać bandaże i żyć bez nich, żeby przywrócić stopy do normalnego kształtu. Okazało się, że stopa na wolności rzeczywiście rosła i wydłużała się o dwa centymetry, ale nigdy nie odzyskiwała naturalnej postaci. Przynosiła tylko ból jeszcze większy niż wtedy, gdy łamano ją po raz pierwszy. 




Zmniejszone stopy nigdy  nie odzyskują nadziei na powrót do naturalnego kształtu. Nigdy nie zrastają się na tyle trwale, żeby można było przestać je bandażować i zaciskać. Przestają boleć i puchnąć po mniej więcej dwudziestu latach. Ulgę przynosi podobno kąpanie ich we własnym moczu. 
Bandaże zdejmuje się tylko do kąpieli co kilka dni.

Idealna kobieca stopa ma kształt półksiężyca długości siedmiu centymetrów. Nazwano ją Złotym Lotosem i był to symbol kobiecej zmysłowości.  


Pozdrawiam 
;)

11 komentarzy:

  1. Szczerze mnie to przeraża :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Ból musiał być nie do wytrzymania.

    OdpowiedzUsuń
  3. widziałam i słyszałam o tym już kilka raz. Przeraża mnie to, a widok aż boli :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Masakra z punktu widzenia anatomicznego nie wyobrażam sobie jak wyglądają jej kości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Auuaaa... :(
    Faktycznie, u nas ludzie narzekają, że trzeba mieć np. zgrabną sylwetkę, żeby mieć szanse gdzieś zabłysnąć albo znaleźć pracę/partnera itd... ale TAKIE zadawanie sobie bólu?...
    Tak, doceńmy w jakich czasach i w jakiej kulturze żyjemy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przerażające, ale jakby nie patrzeć jest to część ich kultury.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci, że nie mogę patrzeć na to okaleczenie. Aż mnie dreszcze przechodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też dreszcze przeszły ałć ...:(

      Usuń
  8. to jest po prostu masakra i współczuję tym biednym kobietą, kiedyś bardzo interesowałam się tym jak żyją kobiety w różnych zakątkach świata np. arabki- muzułmanki, choinki czy afrykanki. czytałam jakąś książkę o łamaniu stóp ale dawno temu i tytułu nie pamiętam

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiedziałam o czymś takim.

    OdpowiedzUsuń