sobota, 23 sierpnia 2014

Lirene - Maseczka samowchłaniająca z wyciągiem z wiśni z Barbados

Witajcie!!
Maseczki to coś co naprawdę lubię i czego mojej skórze  nigdy nie żałuję.
W mojej łazience stoi ich pokaźna kolekcja, po prostu do wyboru, do koloru.

Dzisiaj chcę Wam napisać o jednej, która ostatnimi czasu skradła moje serce.
Tak więc wszystkie maniaczki maseczek zapraszam na dzisiejszy post.

Z firmą Lirene miałam do czynienia już wcześniej. Jednak po jej maseczki jakoś nigdy nie sięgałam. Sama nie wiem czemu. Pewnie dlatego, że dostęp do nich -  ze względu na mieszkanie w UK - miałam po prostu utrudniony. Jednak podczas mojej ostatniej wizyty w PL, skusiłam się na jedną maseczkę z tej firmy i  teraz żałuję, że nie zaopatrzyłam się w ich większą ilość.


Opis produktu:
Maseczka o aksamitnej konsystencji aktywuje proces intensywnego nawodnienia w głębokich warstwach skóry oraz trwale stabilizuje poziom wody w komórkach. Połączenie wiśni z Barbados oraz Glucamu i Alantoiny, wpływa na błyskawiczną i odczuwalną poprawę jędrności i elastyczności naskórka. Maseczka odbudowuje warstwę hydrolipidową, chroniąc skórę przed odwodnieniem i przed działaniem czynników zewnętrznych. Skóra twarzy po niezwykle przyjemnym zabiegu z maseczką jest dogłębnie nawilżona, promienna i odświeżona.
 
Jak stosować?
Raz lub dwa razy w tygodniu nałożyć maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu i pozostawić do wchłonięcia. Nadmiar niewchłoniętej maseczki usunąć płatkiem kosmetycznym.
 
 
 
 
Powiem Wam, że ja ze wszystkich maseczek, chyba najbardziej lubię te nawilżające. 
Tak więc ta maseczka już na wstępie miała u mnie mały plus.
Ja stosuję ją zwykle dwa razy w tygodniu, wtedy kiedy widzę, że moja cera potrzebuje dobrego nawilżenia.
Nakładam ją na noc zamiast kremu, a rano moja twarz wygląda promienie, a wszystkie suche miejsca znikają jak ręką odjął.

Producent zaleca aby nadmiar  niewchłoniętej maseczki usunąć za pomocą płatka kosmetycznego.
Ja tego nigdy nie robię, gdyż moja skóra wręcz "pije" tą maseczkę, tak więc o żadnych niewchłoniętych pozostałościach nie ma mowy.

Kolejnym plusem, jeśli chodzi o ten produkt to jego wydajność.
Mimo iż w saszetce mamy tylko 10ml, to ta ilość spokojnie nam wystarczy, na kilka - jak nie kilkanaście - użyć.
 
Cena jest także bardzo atrakcyjna.  
W normalnej cenie kosztuje ok. 2.40zł. 
Mi natomiast na promocji udało się ją kupić jeszcze taniej, niestety ale nie pamiętam ile za nią zapłaciłam.
 
 
Ja na pewno jeszcze nie raz sięgnę po tą maseczkę, gdyż uważam, że naprawdę jest godna uwagi.

A Wy znacie ten produkt?
Jeśli tak to czekam na wasze opinie.

Pozdrawiam
;)


25 komentarzy:

  1. ja nie miałam jeszcze okazji jej używać,ale się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnio używałam Ziaja, ale tą widze też warto wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam go, ale nie byłam zadowolona z efektu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest, że nie wszystko u wszystkich się sprawdza ;)

      Usuń
  4. Tez bardzo lubie maseczki, choć niekoniecznie te w saszetkach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takich maseczek, które same się wchłaniają, sama najczęściej je zmywam, bo później wiem, że zapchanie gwarantowane.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja nie lubię używać maseczek, ale w końcu muszę to zmienić. Fajnie, że ta się sprawdziła :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę wypróbować. Ja dziś użyłam maseczki antystresowej ziaja.
    Świetnie nawilża i zmiękcza skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także uwielbiam maseczki z Ziaji ;)
      W ogóle ja jestem strasznym maniakiem jeśli chodzi o maseczki ;)

      Usuń
  8. Bardzo rzadko stosuję maseczki na twarz. Nadrabiam za to maskami na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie natomiast jest troszkę na bakier jeśli chodzi z maskami na włosy.
      O odżywce pamiętam zawsze, jednak o maseczkach niestety już raczej sporadycznie ;)

      Usuń
  9. Fajnie że u ciebie się sprawdziła ☺ z moją mieszaną cerą zapewne wyskoczyłyby niespodzianki. .

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jej nie miałam ale chętnie kiedyś wypróbuję chociaż nie jestem maseczkomaniaczką :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ją i chyba mnie zapchała, ale jeszcze nie wiem. Przetestuję dalej i zobaczę. Co do wydajności to się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też bardzo lubię maseczki! Stosowałam różne, ale jakoś Lirene nie próbowałam.. pora to zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze jej nie miałam i raczej nie kupię bo saszetek nie cierrrpię :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię zmieniać maseczki, więc saszetki się u mnie lepiej sprawdzają. Co prawda w tubkach także mam dość sporą ilość maseczek, jednak ich zużywanie idzie mi zdecydowanie wolniej ;)

      Usuń
  14. Jestem mile zaskoczona ceną. Chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mam nadzieję, że u Ciebie też się sprawdzi ta maseczka ;)

      Usuń
  15. Ja właśnie nie przepadam za maseczkami do twarzy, dlatego rzadko je używam. Mam kilka w domu, ale opornie idzie mi z ich zużyciami :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też uwielbiam maseczki i nawet miałam kiedyś tą i całkiem fajnie się sprawdziła. Teraz z Lirene mam odżywiającą i wydaje mi się, że jest jeszcze lepsza od tej, polecam :)
    pozdrawiam
    nada--blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mialam nigdy takiej maseczki:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak gdzieś na nią natrafię, to muszę koniecznie spróbować, mam nadzieję, że u mnie też tak fajnie się sprawdzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie miałam akurat tej, ale lubię takie maseczki i na pewno kiedyś spróbuję :) Obserwuje :) bonny-sensation.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń