niedziela, 25 maja 2014

Porzucony

Witajcie!!
Wczorajszy wieczór spędziłam czytając książkę która przez ostatnie dni pochłonęła mnie doszczętnie. Nie jest to może łatwa lektura którą czyta się z uśmiechem na twarzy, już raczej szybciej w naszych oczach pojawią się łzy, nie mniej jednak, książka ma szczęśliwe zakończenie, i to jest w tej historii chyba najważniejsze.

Książka o której mowa jest na faktach autentycznych, a początek tej smutnej historii ma początek w Rosji, a dokładniej w rosyjskim domu dziecka nr 10.


Wania (główny bohater) jako chore niemowlę został opuszczony przez niedojrzałą matkę i umieszczony w upiornym rosyjskim sierocińcu. W wieku zaledwie 6 lat został przeniesiony na zamknięty oddział psychiatryczny w którym był przywiązywany do łóżka, faszerowany lekarstwami, niedożywiony i przemarznięty.

Na drugim końcu świata, w Stanach Zjednoczonych, Paula poznaje historię chłopca i postanawia go uratować: adoptuje go i sprowadza do Ameryki. Historia Wani to dowód na ro, że nawet najbardziej nierealne marzenia mogą się ziścić.


Najsmutniejsze w tej historii jest to, że zdarzenia opisane w tej książce miały miejsce stosunkowo niedawno, bo w latach 90 (1994-1999). Wiele także wskazuje, że metody stosowane względem kalekich dzieci, opuszczonych przez rodziców, nadal są w Rosji praktykowane.

Jeśli jesteście ciekawi co u Wani słychać (jego aktualne imię to John) to zapraszam Was na jego stronę internetową którą znajdziecie tutaj.
A wszystkich którzy chcą poznać historię Wani dokładniej zachęcam do sięgnięcia po tą książkę. Naprawdę warto!
Pozdrawiam 
;)

11 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie historie oparte na faktach! :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę sięgnąć po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie potrafie czytac takich ksiazek, za smutno mi sie robi ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo to książka w sam raz dla mnie:) Bardzo dziękuję za polecenie, nigdy wcześniej o niej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba się skuszę, ale dopiero jak skończę czytać "Służące" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony lubię takie książki, bo są prawdziwe i pomagają otworzyć oczy na wiele spraw, ale z drugiej strony wprawiają mnie w bardzo zły nastrój :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda nie jest to książka którą łatwo się czyta, jednak warto wiedzieć, że ten świat nie do końca jest taki taki kolorowy jak nam się wydaje...

      Usuń
  8. Już sama okładka chwyta za serce a łzy same się cisną do oczu.

    OdpowiedzUsuń