poniedziałek, 9 grudnia 2013

Dlaczego Francuzki są Takie Sexy? cz. II

Witajcie!!
Zapraszam Was na kolejną odsłonę "Dlaczego Francuzki są takie sexy".

We Francji dobrze ubrana i szykowna kobieta pokaże światu nie więcej niż skrawek ramiączka od biustonosza, który błyśnie na sekundę, zanim zostanie szybko poprawiony i ukryty.
Francuzki bardzo dobrze wiedzą jak wyglądać seksownie i jednocześnie stylowo, doskonale też zdają sobie z tego, że ponętna kobieta to taka, która nigdy nie odkrywa wszystkich kart. 
Niestety większość Brytyjek ma z tym problem, i nie ma pojęcia, co zrobić, żeby wyglądać seksownie i jednocześnie stylowo. 
Dziennikarka  francuskiej edycji miesięcznika Elle mówi:
- Wieczorowa kreacja Angielki do klubu niebezpiecznie balansuje na granicy śmieszności. Może być środek zimy, trzy stopnie poniżej zera, a one będą paradowały po ulicach na wpół gołe. Francuzki by tak nie postąpiły z jednej prostej przyczyny. Tutejsze kobiety wybierają nonszalancję i nie pozwalają poznać po sonie i swoim stroju, że wyjście z domu poprzedziły długimi przygotowaniami. W tym przypadku szczytem elegancji jest sweter i dżinsy.



Druga spraw która mnie bardzo zaskoczyła tyczy się butów.
Otóż Francuzka nie pokaże się w sportowych butach poza miejscem, w którym uprawiają sport. Z tego prawdopodobnie powodu we Francji nigdy nie zostanie zrozumiany i społecznie zaakceptowany amerykański zwyczaj chodzenia do i z pracy w adidasach i zmienianie ich w biurze na szpilki. 
Powiem Wam, że mając jedną koleżankę Francuzkę zapytałam ją jak to jest z tymi butami.
Powiedziała, że naprawdę ona nigdy nie wychodziła w butach sportowych z domu - no chyba że szła biegać ;).
Odkąd zamieszkała u UK zdarza jej się czasami założyć buty które troszkę swoim stylem przypominają buty sportowe, jednak nie są to nigdy adidasy.

Jedna z Francuzek zapytana czy nie miałaby ochoty spędzić całego weekendu w dresie odpowiada:
- W kwestii stroju należy przestrzegać określonych zasad i nigdy nie pozwalać sobie na odstępstwa od reguł. To tak jak z tyciem - porównuje - raz sobie odpuścisz, potem kolejny i zanim się obejrzysz, będziesz ważyła dziesięć kilogramów więcej. 

Tak więc pierwsze wnioski wynikające z poczynionych przez autorkę obserwacji prezentują się tak:
Bardzo ważną zasadą stylu bezwzględnie przestrzeganą przez Francuzki jest dotrzymywanie wszelkich starań, żeby zawsze wyglądać jak najlepiej. I ta zasada nie tylko ogranicza się do stroju. Równie ważna jest dbanie o manikiur, fryzurę i makijaż. Druga zasada brzmi: kupuj wyłącznie najwyższej jakości dodatki. Jak to się przekłada na codzienne funkcjonowanie? Francuzki poza domem noszą dobre - czytaj: drogie - buty, piękne kolczyki, naszyjniki i odpowiedni szal, ale hołdują zasadzie, że ubranie może być przeciętne, ponieważ i tak to dzięki dodatkom zestaw nabiera wyrazu i nowej jakości 



Wyczucie stylu jest częścią francuskiej kultury.
- Wyczucie stylu mamy zakodowane w głowie, co w pewnych sytuacjach poważnie nas ogranicza. Nie możemy ubierać się jak łamiące zasady ekscentryczne Japonki czy Angielki, bo nie pozwala na to utrwalony w mózgu obraz Coco Chanel - wyjaśnia Rosa, właścicielka luksusowego paryskiego sklepu z bielizną.

CDN.

14 komentarzy:

  1. Świetna sprawa a i do myślenia daje porównanie do tycia :)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko prawda Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe czy faktycznie wszystkie kobiety się tego stosują. Uwielbiam ten film o Coco :P i samą Audrey

    OdpowiedzUsuń
  4. z tymi butami to mnie zaskoczyłaś, nie wiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mają niesamowite wyczucie stylu i wyglądają bardzo wytwornie... ale wszystko jest takie sztywne według mnie, te zasady itp. Chyba bym tego nie zniosła :P

    OdpowiedzUsuń
  6. to porównanie do tycia jest bardzo przekonywujące...
    szczera prawda !

    OdpowiedzUsuń
  7. daje do myslenia:) proszę o jeszcze
    pozdrawiam
    MB

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo interesujące fakty :) Chyba nie mogłabym przejść na taki francuski styl bycia :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post, i przyznam coś w tym jest:)
    Pozdrawiam:)
    http://linde-lo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak byłam w Paryżu w lecie, to nie widziałam prawie żadnej kobiety w szpilkach... widocznie turystki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy cykl, chętnie będę czytać kolejne odsłony, ponieważ francuski styl bycia jest bardzo bliski memu sercu. Od zawsze pasjonowało mnie wszystko co francuskie! Pozdrawiam serdecznie. ;-)

    OdpowiedzUsuń