czwartek, 14 lutego 2013

Moja Afryka cz. II

Witajcie!!!
Po wylądowaniu na lotnisku w Mombasie i odebraniu naszych bagaży odetchnęłam z ulgą, że moja walizka dotarła razem ze mną. Zawsze przed  podróżą mam obawę, że mój bagaż gdzieś może się zapodziać. Dlatego też, przed każdą podróżą wkładam jedną czysta zmianę ubrania do walizki podręcznej. Na szczęście i tym razem wszystko poszło ok ja mój dobytek razem ze mną "wylądował" ;)
Po opuszczeniu hali przylotów udaliśmy się do wyjścia. 
A tam od razu rzucił się na nas tłum miejscowych, oferujących nam podwiezienie.
Czułam się jak na rynku, ludzie byli tak nachalni, że nawet trochę się ich  zaczęłam obawiać.
Na nas na szczęście  na lotnisku czekał już samochód, który zamówiliśmy sobie wcześniej, i tym o to sposobem udało nam się uniknąć tego tłumu oferującego swoje usługi.
Mimo iż do Mombasy dotarliśmy ok. 23 nadal od naszego miejsca przeznaczenia dzieliło nas trochę drogi, gdyż zmierzaliśmy na wybrzeże. Tak więc czekała nas jeszcze ok 3 godzinna jazda samochodem.
Po opuszczeniu miasta wyjechaliśmy na peryferia. Wszędzie ciemno jedyne światła to te z mijających nas samochodów, a i one za często się nie pojawiały na drodze. 
Osoba która nas wiozła jechała jak szalona, nawet przeszło mi przez myśl " czy my tam dojedziemy cali ? ". Tak to już jest, jak nie ma żadnych znaków mówiących o jakimkolwiek ograniczeniu prędkości.
Każdy jeździ jak mu się podoba.
Po około 3 godzinach dotarliśmy wreszcie do celu. Nasza kwatera  znajdował się w lesie, ok 10 min jazdy samochodem od głównej szosy. Po wyjściu z samochodu poczułam się trochę nieswojo. Ciemno, wokół las z którego wydobywały się różne dźwięki i ja pośrodku tego wszystkiego. 
Zrobiliśmy szybki przegląd domku na który składały się 3 dwuosobowe sypialnie każda ze swoja prywatną łazienką, salon oraz kuchnia. Następnie szybko rozlokowaliśmy się do naszych pokoi. 
Jak weszłam po mojej sypialni i zobaczyłam, że nie ma szyb w oknach, tylko są drewniane żaluzje przez które może coś mi wpełznąć do pokoju to myślałam, że zacznę płakać.
Co prawda spałam pod moskitierą, ale i to nie za bardzo mnie uspokajało.  
Wynierając się do Kenii wiedziałam, że to będą takie trochę dziki wakacje, blisko natury.
Jednak puki człowiek nie zetknie się  z tym tak naprawdę, to zawsze sobie wyobraża, że nie będzie tak źle. Mimo zmęczenia po ponad 15 godzinnej podróży, ciężko mi było zmrużyć  oczy tej pierwszej nocy. Najgorsze było to, że mój pokój zajmowałam sama, więc to wszystko jeszcze bardziej mnie przerażało. Leżałam w łóżku, ciemno jak nie powiem gdzie ;) nawet reki wyciągniętej przed siebie nie dało się zobaczyć, dziwne odgłosy z zewnątrz i jak tu nie mieć stracha. Co prawda przy łóżku miałam latarkę a nad głową kontakt, który zapalał boczne lampy. Jednak i tak nie czułam się bezpiecznie tej pierwszej nocy. Zmęczenie jednak wzięło górę i jakoś udało mi się zasnąć.
 I tak o to moja przygoda z Afryką rozpoczęła się na dobre.

  Nasza kwatera 


 Droga dojazdowa do naszego domku

Hol

Taras

Taras

Widok na basen i ocean  indyjski z górnego tarasu

 Widok z górnego tarasu, wokół busz, i jak tu się nie bać spać samemu ;)

Górny taras 

Jedna z sypialni.
Każdy z trzech pokoi był urządzony w innym kolorze ( biały, żółty i czerwony )

CDN

Ps. Ponieważ dzisiaj mamy Walentynki życzę Wam dużo miłości nie tylko dzisiaj ale każdego dnia ;)
Trzymajcie się ciepło.

14 komentarzy:

  1. Świetna wyprawa, cudowne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cudownie! Za takie widoki można umrzec!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne widoki :)))

    zapraszam:
    www.tomaszrepeta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. O rety jak cudownie. Zazdroszczę. Jak w filmach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Kochana!!! Cóż za obłędne widoki! Wypoczywajcie i delektujcie się tym czasem, mam nadzieje, że nie będziecie musieli często korzystać z usług taryfiarza heh, nie lubię takiego chaosu na drodze, bo ogólnie jeżdżę bardzo przepisowo, ale co kraj to inny obyczaj.
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  6. Afryka Twoimi oczami wygląda niesamowicie...te kolory, te widoki. Marzę żaby znaleźć się w tak pięknym miejscu. Haha, pierwsza noc faktycznie nieco przerażająca ;) Czekam na dalszy ciąg wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  7. ach...można zazdrościć? można, śmiało, to zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  8. łał widoki mega... zazdroszczęęę

    OdpowiedzUsuń
  9. widać ze faktycznie tak dziko w tej Afryce...ale kontakt z Naturą i obcowanie z nią zawsze jest piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurczę... prawdziwy raj... cudownie tam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kenia jest cudowna, zazdroszczę ;). Może kiedyś ją odwiedzę...

    OdpowiedzUsuń
  12. Afryka?Intresująco! Też chciałam jechać...ale nie wypaliło... cudowne zdjecia i na pewno chwile!
    Czekamy na więcej fotek!:)

    Przepraszam i dziękuję za zainteresowanie-komentarz...ja dopiero powróciłam z tysiąca krain różnych spraw na blogosferę...i dopiero pokazuje (częściowo) światu moje permanentne brwi...które jeszcze będą inne, bo czeka mnie chyba w tym tyg. poprawka... I wtedy postaram się zrobić dobry raport- lepsze zdjęcia, bo wcześniej niestety poprzez pobyt w PL to nie było w moich możliwościach... życie... poza tym myślę nad kreskami permanentnymi...ale jeszcze nie wiem.
    Dziękuję jeszcze raz za komentarz i pozdrawiam! Paulina

    OdpowiedzUsuń