sobota, 5 stycznia 2013

Mój Łóżkowy Przyjaciel

Witajcie ponownie!!
Ponieważ na tygodniu nie mam za wiele czasu na publikację postów, postanowiłam chociaż dzisiaj Was trochę po rozpieszczać i dodać jeszcze jedną notatkę. 
Chcę Wam przedstawić mojego łóżkowego przyjaciela.
Niektórzy pewnie już go widzieli, a Ci którzy jeszcze go nie znają dzisiaj będą mieli okazję poznać go bliżej.

Tak więc poznajcie Panią Sowę:


Pani Sowa jest nie tylko  przytulanką ale też pomysłowym termoforem. 
W środku znajdują się ziarna prosa i suszona lawenda.


 Na metce umieszczona jest instrukcja jak Panią Sowę należy podgrzać, gdyż... podgrzewa ją się w mikrofalówce ;)
Tak więc do dzieła...

 Czy Wy też widzicie ten strach w oczach??

 Pani Sowa w saunie :)

Po wyjęciu Sowa prześlicznie pachnie lawendą i jak dla mnie, jeszcze suszoną trawą - pewnie to proso wydziela taki zapach. 
Tak więc teraz czas na przytulanie. 

Zapach który się wydobywa z Sówki nie tylko odpręża ale także ułatwia zasypianie.
Naprawdę każdemu polecam sprawienie sobie takiego łóżkowego przyjaciela ;))

Ps. Właśnie znalazłam, pozostałych członków Sowiej rodziny klik

Spokojnej nocki życzę Wam 
:) 

Ps2. Mój narzeczony po przeczytaniu tytułu tego posta powiedział:
"Pewnie wszyscy co przeczytają ten tytuł pomyślą, że piszesz o wibratorze :))"
Ech Ci mężczyźni tylko jedno im w głowie :))

14 komentarzy:

  1. Haha napewno miło wieczorem popatrzeć na taki sympatyczny pyszczek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sówka to niesamowity pomysł, a mężowi powiedz, że ja w ogóle sobie nie pomyślałam o wibratorze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj słodka! :)

    aj Ci faceci heheh :)

    OdpowiedzUsuń
  4. He he ja mi od razu się nasunęło pytanie, czy narzeczony nie jest zazdrosny :P
    Świetny gadżet, nie widziałam jeszcze czegoś takiego szczerze przyznam. Tylko szkoda mi sówki że ma obowiązkowe turnusy w "saunie" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest bo zdarza mu się samemu korzystać z Sowy ;)

      Usuń
  5. moja kotka pewnie by się obraziła na nowego łóżkowego przyjaciela i pewnie by cały czas kichała na tą lawendę ;)
    ale fajna sówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój kot też nie lubi tego zapachu, krztusi się jak cholera. jednak jak sowa jest pod kołdrą to kładzie się na niej aby chociaż trochę korzystać z ciepła które wydziela ;)

      Usuń
  6. Śliczna :))))) śmiesznie wyglada w mikrofali :p Ja mam termofor z klapouchym :D

    OdpowiedzUsuń
  7. aaaa. uwielbiam sowy r e w e l a c y j n a !

    http://hazajka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. rewelacja! hah ja widzę ten strach w oczach;) ja mam normalny termofor ale to dość męczące z tą wodą, a taka sowa to tylko hop do mikrofali i już ciepluszek ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. :)super ta sówka,zapach pewnie intensywny po takim podgrzaniu, gdzie można takie dostać?:)

    OdpowiedzUsuń